Dolina Pięciu Stawów

Od Tatr dzieli mnie 700 km według map drogowych. Jazda pociągiem zajmuje około 16 godzin i choć latem podróż daje się we znaki to warto! Teraz znów czekam na wyjazd planowany już od roku. Wyjazd na całe 2 tygodnie czerpania pełnymi garściami z tatrzańskich szlaków, magii gór i otoczenia. Jednak zanim dotrę w Tatry – muszę pokonać 1000 kilometrów. O co chodzi?

Do wyjazdu jeszcze tyle dni… Jeśli dobrze liczę to 44 długie dni oczekiwania na ten moment, gdy podniosę z podłogi plecak i zarzucę go na plecy, by ruszyć w kierunku dworca. Wczoraj siedząc nad szklanką zimnej wody z cytryną i lodem zaświtała mi pewna myśl w głowie. A gdyby tak te 44 dni wykorzystać na poprawę kondycji i choć odrobinę lepsze przygotowanie fizyczne do pokonywania górskich kilometrów i podejść pod górę? Hmm.. wypadałoby zabrać się za to znacznie wcześniej, ale lepiej późno niż wcale, prawda?

Nie należę do szczuplaków, wręcz przeciwnie – moim zapasem tkanki cieplnej można by było obdarować kilka osób. Jednak mimo kilogramów nie ograniczam się do Krupówek, a zamiast stania w kolejce do kolejki wybieram Jaworzynkę i Murowaniec. Cudów do ostatniego tygodnia sierpnia nie zrobię, ale 1000 kilometrów to zawsze coś.

Moje założenie jest proste. 1000 kilometrów w 44 dni na rowerze. Z matematyki nigdy dobra nie byłam, ale nie trudno obliczyć, że aby zrealizować mój plan, muszę poświęcić na to 40 dni i każdego dnia przejechać 25 km. Dla wielu górskich turystów takie odległości to pikuś i ten 1000 kilometrów nie zrobi na nich żadnego wrażenia, ale dla mnie to dość ambitny plan, z którego chciałabym się wywiązać i mieć satysfakcję, że się udało.

„1000 kilometrów do Tatr” zaczynam od dzisiaj. Mam nadzieję, że będziecie trzymać kciuki i że może ktoś z Was również wpadnie na jakiś pomysł jak uprzyjemnić sobie oczekiwanie na wyjazd i jak choć trochę poprawić swoją kondycję. Jeśli moje założenia są śmieszne czy głupie to trudno, dla mnie podzielenie się planem publicznie to dodatkowy motywator :)

Trzymajcie więc kciuki, bo za chwilę rozpoczynam pierwszy dzień. Obiecuję, że w dniu wyjazdu do Zakopanego podzielę się wrażeniami i odczuwanymi efektami tego tysiąca w nogach.

Ślę pozdrowienia i do zobaczenia na szlakach!

p.s. Oczywiście nie jadę rowerem w Tatry dosłownie, nie mam na tyle odwagi. Może kiedyś. W moim planie chodzi o rowerkowanie w domu :)

Autor tekstu: Agnieszka z ZakopanePortal.pl

Agnieszka - Hala Kondratowa
Dzień 1 – 9 lipca – Zaliczone 25 km
Dzień 2 – 10 lipca – Zaliczone 25 km
Dzień 3 – 11 lipca – Zaliczone 25km
Dzień 4 – 12 lipca – Zaliczone 25km
Dzień 5 – 13 lipca – Zaliczone 25km
Dzień 6 – 14 lipca – Zaliczone 25km
Dzień 7 – 15 lipca – Zaliczone 25km
Dzień 8 – 18 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 9 – 19 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 10 – 20 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 11 – 21 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 12 – 22 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 13 – 24 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 14 – 25 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 15 – 26 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 16 – 28 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 17 – 29 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 18 – 30 lipca – Zaliczone 30km
Dzień 19 – 5 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 20 – 6 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 21 – 7 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 22 – 9 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 23 – 10 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 24 – 11 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 25 – 12 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 26 – 15 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 27 – 16 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 28 – 17 sierpnia – Zaliczone 35km – ZA TYDZIEŃ WYJAZD!
Dzień 29 – 19 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 30 – 20 sierpnia – Zaliczone 35km
Dzień 31 – 21 sierpnia – Zaliczone 25km
Dzień 32 – 22 sierpnia – Zaliczone 25km
Dzień 33 – 23 sierpnia – Zaliczone 26km
1001km zaliczone!!!

Komentuj

Kategorie: Ciekawostki

Tagi: , ,