Dolina Pięciu Stawów w Tatrach

24 sierpnia wyjeżdżamy… Admin ZakopanePortal.pl i młode małżeństwo – Paulina była w Tatrach w 2008 roku, a dla Tomka będzie to pierwszy górski wyjazd. Jadę w góry z misją – by zarazić moich przyjaciół miłością do naszych pięknych Tatr i chęcią do górskich wędrówek. Mam na to 13 dni i mam nadzieję, że misja zostanie wykonana! Z chęcią opowiem Wam o naszych planach…

Moje założenie na wyjazd jest proste – maksymalnie wykorzystać czas, ale dostosować wybór szlaków i ich kolejność do możliwości uczestników wyjazdu. Jestem osobą o większej masie, Paulina i Tomek nie należą do osób aktywnych fizycznie z braku czasu, a dodatkowo Tomek nigdy w górach nie był, więc nie chcę ich zniechęcić do górskich wędrówek.

Zaczynamy więc delikatnie, ale już od pierwszego dnia. Do Zakopanego przyjeżdżamy 25 sierpnia rano. Po zakwaterowaniu wybieramy się na rozgrzewkowe wejście na Gubałówkę i przejście w stronę Butorowego Wierchu by zjechać wyciągiem – nie krzyczcie! Wejdziemy „z buta”, a zjazd to po to, by podziwiać panoramę Tatr i zapewnić młodym odrobinę romantycznej atmosfery – w końcu to ich pierwsza rocznica ślubu. Potem już takich ułatwień nie będzie!

Następnego dnia wybieramy się do Doliny Kościeliskiej i nad Smerczyński Staw. Odwiedzimy schronisko, zjemy szarlotkę kościeliską, może odwiedzimy Jaskinię Mroźną. Wszystko na spokojnie, by odrobinę się rozruszać i pokazać młodym jak wyglądają „górskie deptaki” dla tłumów. Zostanie nam pewnie sporo czasu po powrocie do Kir, więc wybierzemy się do centrum by odwiedzić Muzeum Tatrzańskie albo Willę Oksza, pokręcić się po Krupówkach, coś zjeść – wiadomo – „krupówking” w wersji mini.

Na trzeci dzień, oczywiście jeśli pogoda dopisze (bierzemy pod uwagę, że plany mogą się pozmieniać w związku z warunkami pogodowymi, więc plan jest mocno ramowy i ruchomy) wybieramy się już na ambitniejszą wyprawę dla początkujących. Rano mamy zamiar wejść na szlak w Kuźnicach i przez Jaworzynkę dotrzeć do Murowańca, a potem do Czarnego Stawu Gąsienicowego i wejść na Kasprowy Wierch. Tomkowi bardzo spodobała się kolejka na Kasprowy więc dopuszczam możliwość zjazdu z Kasprowego – to jedyna opcja z wykorzystaniem kolejki, bo w kolejce do kolejki w Kuźnicach stać nie będziemy na pewno. Mam nadzieję, że spotkanie z Halą Gąsienicową zapali iskrę, którą w dalszych dniach zamienimy w ogień :)

M. Kaliński - Hala Gąsienicowa

fot. M. Kaliński

 

Kolejnego dnia, by odpocząć po wrażeniach, wybieramy się na Festiwal Folkloru Ziem Górskich. Pokręcimy się tam, porobimy zdjęcia, zobaczymy jak ten festiwal wygląda, bo przyznam, że nigdy nie miałam okazji brać udziału w tym wydarzeniu. Niektórzy twierdzą, że warto a inni mówią, że to strata czasu. A my z chęcią przekonamy się osobiście! Pochodzimy również po uliczkach Zakopanego, zajrzymy do Muzeum Kasprowicza, na Cmentarz na Pęksowym Brzyzku.

Następny dzień to w naszych planach Tatry Zachodnie. Znów rano pobudka i w drogę do Chochołowa. Tu skorzystamy pewnie z podwózki kolejką „Rakoń”, by nie tracić czasu na odcinek bez żadnych widoków. Do schroniska wpadniemy na chwilkę, a potem kierunek GrześRakońWołowiec. Poprzednim razem nie udało mi się dotrzeć do Wołowca, bo zbliżała się burza, więc mam nadzieję, że tym razem pogoda dopisze.

Szósty dzień, zgodnie z planem przeplatania dłuższych tras z krótkimi odcinkami, to spacer Doliną Strążyską, wejście na Sarnią Skałę, Dolina Białego i czas na wizytę pod skoczniami. Facet, jak to facet, już zapowiedział, że skocznie chciałby zobaczyć, więc przy okazji można zahaczyć, a może uda się zobaczyć trenujących skoczków?

Siódmy dzień, oczywiście zakładając, że nic nie pokrzyżuje planów, to wyprawa na Czerwone Wierchy. Wyjdziemy rano z Kuźnic, przejdziemy przez Kalatówki w stronę Hali Kondratowej, po agrafkach wejdziemy na Kopę Kondracką i przejdziemy przez Małołączniak, Krzesanicę i Ciemniak, by potem zejść do Kir. Czy nam się uda? Nie wiem. Może skończy się tak, że zawrócimy z Małołączniaka i zejdziemy do Kuźnic. Wszystko zależy od samopoczucia i czasu na zegarku.

Po dniu pełnym aktywności fizycznej czas na odrobinę luzu i relaksu. Zamierzamy wybrać się do Doliny Małej Łąki i tam spędzić leniwie trochę czasu. Zabieramy prowiant do plecaków i po prostu pobyczymy się podziwiając piękno naszych Tatr. Powrót Drogą pod Reglami do centrum, a tam wizyta w karczmie, bo i karczmy trzeba młodym pokazać.

2 września zaczyna się najciekawsza część wyprawy, bo wybieramy się nad Morskie Oko! Myślicie pewnie, że co może być ciekawego w Morskim Oku – ano to, że droga powrotna w naszym przypadku kończy się w Schronisku Roztoka, śpimy tam, a rano ruszamy do Doliny Pięciu Stawów. 3 września zamierzamy spędzić trochę czasu w najpiękniejszej dolinie, więc trzymajcie kciuki za pogodę!

Roztoka
 

Po roztokowych i pięciostawiańskich wrażeniach pozostają już luźniejsze dni. 4 września w planie Polana Olczyska i Wielki Kopieniec. Przyznaję bez bicia, że nigdy nie byłam na Kopieńcu i w Dolinie Olczyskiej więc będzie to dla mnie coś nowego. Podobno warto, więc planujemy spędzić tu trochę czasu, a potem wybrać się na Jaszczurówkę, a wieczorem pokręcić się po Krupówkach.

Dzień przed wyjazdem czyli 5 września – kierunek Rusinowa Polana. Zawsze swoje wyjazdy kończę wizytą na Rusince, bo to miejsce ma w sobie coś, co mnie przyciąga. Oczywiście zejdziemy na Wiktorówki, by Paulina i Tomek mogli zobaczyć kościółek, a także tablice pamięci. Być może przejdziemy również na Gęsią Szyję jeśli pogoda będzie dopisywała. Jeśli nie – wrócimy do Zazadniej i stamtąd powrót busem do Zakopanego. Ostatni wieczór w karczmie, pożegnanie ze znajomymi w Karczmie po Zbóju i ostatnia noc pod Giewontem..

Rusinowa Polana
 

6 września wyjeżdżamy rano do Krakowa, a z Krakowa po godzinie 17.00 jedziemy do Gdańska. Spędzimy więc trochę czasu w Krakowie.

 

Plany nie są bardzo ambitne. Nie planujemy Kościelca, Świnicy, nie wejdziemy na Rysy. Myślę jednak, że plan jest dość zróżnicowany i odpowiedni dla osób, które jadą pierwszy raz w góry i jeszcze nie bardzo wiedzą jak się po szlakach poruszać. Na razie zdziwienie budzą informacje dotyczące kosztu wejścia na szlak, cen biletów na kolejkę na Kasprowy Wierch czy ceny butelki wody w schronisku, ale to zrozumiałe gdy ktoś nigdy w życiu nie był w górach. Mam nadzieję, że te 13 dni to wystarczający czas, by pokazać moim znajomym, że góry są piękne i że warto po nich chodzić. Może u kolejnych młodych ludzi zakwitnie miłość do gór i podczas kolejnego wyjazdu będzie czas na Kościelec czy Świnicę?

Po powrocie oczywiście zrobimy obszerną relację albo podzielimy pobyt na kilka osobnych opracowań, by opowiedzieć Wam o wrażeniach i zdradzić czy misja zakończyła się powodzeniem.

Trzymajcie kciuki i jeśli macie ochotę – podzielcie się opiniami czy trasy są dobrze dobrane, a może macie jakieś ciekawe propozycje gdzie warto się wybrać, co zobaczyć w Zakopanem? Wskazówki mile widziane!

Autor tekstu: Agnieszka z ZakopanePortal.pl

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautySzlaki tatrzańskie

Tagi: , , , ,