TOPR

Wypadek zawsze może się zdarzyć, także na nizinach. Postępowanie w takiej sytuacji zawsze zależy od szeregu okoliczności, które trzeba wziąć pod uwagę. Dlatego w razie takiej sytuacji  należy ograniczyć się do kilku ogólnych zasad postępowania.

Ogólnie wypadki dzieli się na trzy kategorie:

1. lekkie (skręcenia, skaleczenia, niektóre złamania) – niestanowiące bezpośredniego zagrożenia życia;

2. średnie (poważniejsze złamania, ukąszenie przez żmiję itp.) – mogące stanowić     zagrożenie dla życia, wymagające szybkiej pomocy;

3. ciężkie (upadki z dużych wysokości, zawał serca itp.) – bezpośrednio zagrażające życiu poszkodowanego, wymagające natychmiastowej pomocy wykwalifikowanych ratowników.

Po pierwsze: nie wolno wpadać w panikę. Należy postarać  się spokojnie ocenić sytuację i zaplanować dalsze działania.  Pamiętać należy, że w górach czas dotarcia pomocy jest znacznie dłuższy niż w mieście (kilka/kilkanaście minut) i może wahać się od kilkudziesięciu minut do kilkunastu godzin (zależnie od miejsca zdarzenia, warunków pogodowych, dostępności śmigłowca itp.). Jeżeli człowiek działa w rejonach świata, w których nie ma zorganizowanego ratownictwa górskiego,  jest zdany praktycznie tylko na siebie.

Świetnym pomysłem, przydatnym także w codziennym życiu, jest ukończenie kursu pierwszej pomocy. Kursy takie są często organizowane przez różne instytucje (najczęściej Obronę Cywilną PCK) i są bezpłatne. Najlepiej  dowiedzieć się w swoim mieście o możliwościach odbycia takiego kursu.

W warunkach górskich w pierwszej kolejności należy zawsze WEZWAĆ POMOC i zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Jednocześnie należy przystąpić do akcji np. reanimacyjnej. Najpierw trzeba dokonać oceny obrażeń i podjąć akcję ratowniczą, szczególnie w przypadku poważniejszych wypadków zagrażających życiu. Oczywiście, jeśli osoba znajduje się w zasięgu sieci komórkowej, bez względu na stan poszkodowanego, powinna wezwać najpierw pomoc.

Najlepiej zadzwonić pod numer telefonu ratunkowego TOPR: +48 601 100300 (lub nr alarmowy 112). Podać swoje nazwisko, krótko opisać zdarzenie, podać liczbę osób poszkodowanych i ich stan, możliwie dokładnie opisać swoje położenie (jeśli posiada się GPS – należy podać  swoją pozycję). Następnie  trzeba poczekać na potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia i nie wolno rozłączać się jako pierwszy!

Jeżeli pozostaje się poza zasięgiem sieci i nie ma się  innych środków łączności należy przystąpić do działania. Jeżeli poszkodowanych jest więcej,  należy zacząć od tych w najgorszym stanie. Nie wolno ulegać presji, trzeba ocenić stan każdego z poszkodowanych, a nie biec do tego, który najgłośniej krzyczy. Jeżeli sytuacja tego wymaga,  powinno się rozpocząć reanimację. Niektóre poradniki uczą, by nie eksperymentować  jeśli nie wiadomo, co zrobić i w takim przypadku należy ograniczyć się do wezwania pomocy. Nie można zgodzić się z takim poglądem. Trzeba pamiętać, że nieudzielenie pomocy rannemu jest przestępstwem. Reanimacja prowadzona nawet nieumiejętnie, znacznie zwiększa szanse osoby z zatrzymaną akcją serca na przeżycie,  brak działania oznacza dla osoby poszkodowanej wyrok śmierci.  Nie wolno bać się, że wyrządzimy rannemu krzywdę, nawet doświadczeni ratownicy łamią reanimowanej osobie żebra. Należy jednak pamiętać, że NIE WOLNO podawać rannemu ŻADNYCH leków jeśli nie jest się lekarzem lub ratownikiem medycznym.

Jeżeli towarzysz wyprawy spadł w przepaść,  trzeba starannie ocenić ryzyko przed podjęciem akcji ratowniczej. Jeśli dotarcie do poszkodowanego wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem lub gdy nie ma się technicznego przygotowania do takiej akcji – należy zrezygnować.  Bez względu jednak na wszystko: najpierw trzeba wezwać pomoc.

Jeżeli w przypadku zejścia lawiny, niezwłocznie trzeba wezwać pomoc, potem dopiero przystępować do działania (ważne jest by zapamiętać  miejsce, w którym lawina zabrała poszkodowanych, najlepiej jeśli jest to jakiś charakterystyczny punkt, w przeciwnym razie bardzo trudno jest znaleźć to miejsce na lawinisku).

Jeżeli wzywamy TOPR sprawa jest prosta, gdy pod ręką jest telefon komórkowy lub krótkofalówka. Co jednak zrobić, gdy z różnych względów nie można  skorzystać z tych środków łączności? W momencie gdy liczba osób nie poszkodowanych jest duża, jedna osoba może udać się po pomoc (do najbliższego schroniska lub najbliższej miejscowości). Najlepiej jeśli będzie to osoba z możliwie największym doświadczeniem. Powinna wziąć z sobą mapę z zaznaczoną pozycją zdarzenia oraz spisane na kartce informacje dotyczące wypadku, ilości i stanu osób poszkodowanych, ich danych personalnych oraz ew. informacje o podjętych działaniach (to ważne, bowiem często posłaniec ze zdenerwowania nie jest w stanie podać ratownikom podstawowych informacji). Jeśli człowiek nie jest pewien swojej pozycji, powinien starać się zapamiętać jak najwięcej szczegółów topograficznych (samego miejsca i drogi) tak, by później bez problemu móc doprowadzić ratowników (szczególnie ważne w warunkach zimowych). Jeśli zostanie się samemu trzeba uwzględnić wszystkie okoliczności: stan poszkodowanego, odległość, warunki pogodowe itp. Zasadą jest, że nie powinno się pozostawiać samotnie osoby ciężko rannej (w sytuacji bezpośredniego lub potencjalnego zagrożenia życia).

Wzywanie pomocy w górach

Międzynarodowym systemem wzywania pomocy w górach jest 6 sygnałów świetlnych lub dźwiękowych wysyłanych co 10 sekund (a więc przez minutę), po których następuje minuta przerwy. Osoba, która zauważy taki sygnał odpowiada 3 sygnałami (świetlnymi lub dźwiękowymi) co 20 sekund.

Jeżeli nadleci śmigłowiec: nie wolno skakać i  machać rękoma (załoga może źle odczytać  intencje). Jeżeli osoba potrzebuje pomocy, trzeba stać prosto z rękoma uniesionymi na kształt litery „Y” („yes”), jeśli pomoc nie jest potrzebna należy podnieść do góry lewą rękę, prawą trzymając opuszczoną wzdłuż tułowia (na kształt litery „N”- „no”).

 

Jeśli zauważy się sygnały alarmowe, trzeba koniecznie nadać potwierdzenie i natychmiast powiadomić TOPR.

Ważne telefony:

  1. 112 – telefon alarmowy (bezpłatny)
  2. +48 601 100 300 – telefon alarmowy TOPR (bezpłatny) – pamiętaj o prefiksie jeśli jesteś w zasięgu sieci czeskich lub słowackich.

Autor tekstu: Michał Olszański

Komentuj

Kategorie: Porady górskieRatownictwo

Tagi: , ,