Giewont

Chyba nikomu nie trzeba mówić, że Giewont to najbardziej rozpoznawalna góra w Polsce. Każdy, kto wybiera się w Tatry, przy dobrej pogodzie z prawie każdego miejsca w Zakopanem będzie mógł popatrzeć w kierunku Śpiącego Rycerza, który od wieków czuwa nad miastem i wita turystów. Dla niektórych to magiczny szczyt, który zajmuje szczególne miejsce w sercu, a dla innych to przereklamowana, zakorkowana i całkiem zwyczajna część Tatr Zachodnich. Dziś chcę porozmawiać z Wami o Giewoncie i odkryć jego oblicza, które mogą być ciekawe lub bardzo irytujące.

 

Zacznijmy od tego, co irytuje i sprawia, że niektórzy miłośnicy tatrzańskich wędrówek szerokim łukiem omijają Giewont, a na propozycję wejścia na ten szczyt reagują niezbyt przychylnie. Wiele osób mówi, że Giewont to przedłużenie Krupówek. W szczycie sezonu prawdziwi górołazi raczej nie wybiorą się na szczyt Śpiącego Rycerza, bo doskonale wiedzą czego się tam spodziewać. „Kolejka górska” nabiera tu nowego znaczenia, zwłaszcza gdy na szlaku prowadzącym pod samiuteńki krzyż można zobaczyć długi sznurek turystów tworzących kolejkę do wejścia na szczyt. W tej kolejce nie zobaczymy stałych bywalców Zakopanego, którzy spędzają tu każdy urlop. Kolejkę tworzą najczęściej osoby, które doskonale wpisują się w krajobraz krupówkowy z klapeczkami czy sandałkami na stopach, torebkami czy siateczkami w ręku, lanserskimi strojami czy z odzieniem kompletnie nie pasującym do górskiej wyprawy. Nic dziwnego, że ludzie prawdziwie zakochani w Tatrach raczej w sezonie unikają tego popularnego miejsca, będącego wręcz skupiskiem ciekawych przypadków turystów, których opisy lub zdjęcia pojawiają się później w różnych serwisach internetowych.

fot. Piotr Imielski

fot. Piotr Imielski

Wśród osób, które często chodzą po Tatrach, można spotkać opinie, że Giewont jest przereklamowany i tak naprawdę nie jest niczym szczególnym. Zdaniem „antyfanów” Śpiącego Rycerza w Tatrach można znaleźć co najmniej kilka miejsc, w z których można obserwować piękniejsze widoki, gdzie mniej jest mniej ludzi i gdzie można znaleźć znacznie bardziej romantyczną atmosferę na oświadczyny. Wspominam o oświadczynach, bo właśnie tu najwięcej panów prosi swoje wybranki o wspólne przemierzanie szlaków życia. Jeśli szukacie wyjątkowego miejsca na wręczenie pierścionka zaręczynowego kobiecie swojego życia to warto poszukać czegoś mniej oklepanego. Oczywiście znajdą się osoby, które absolutnie się z tym nie zgadzają i stwierdzą, że to właśnie tu chciałyby się zaręczyć, a nawet w tym miejscu zrealizować sesję ślubną.

Sam Giewont ma również swoje za uszami. O czym mowa? To tu najczęściej dochodzi do wypadków związanych z burzami. Nie wolno tu przebywać w czasie burzy. Nie jedno ludzkie życie Śpiący Rycerz ma na sumieniu, dlatego tak jak w całych Tatrach, i tu liczy się rozwaga i odpowiedzialność. Niestety ogromna popularność szczytu i stosunkowo łatwy szlak wiodący od Kuźnic sprawiają, że lekkomyślnych turystów w tej części Tatr nie brakuje.

Jest jednak wiele takich kwestii, które sprawiają że Giewont zasługuje na miano największego symbolu Tatr i Zakopanego. Wiele osób nie wyobraża sobie pobytu w górach bez chociażby kilku spojrzeń w stronę tego szczytu. Wjeżdżając do Zakopanego już z samochodu czy pociągu możemy zobaczyć „zakopiańskiego króla”, który w 1880 r. został uhonorowany tym tytułem przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego. U mnie również serce się raduje, gdy wysiadam z pociągu i widzę ten symboliczny szczyt, który można wręcz porównać do latarni morskiej, bo zewsząd jest widoczny i zawsze wskaże drogę.

Giewont jest bez wątpienia najczęściej fotografowanym szczytem tatrzańskim. Nie znam osoby, która podczas pobytu w Zakopanem nie uwieczniłaby naszego bohatera na przynajmniej jednej fotografii. Co z tego, że w domu na dysku mamy setki jego zdjęć? Kolejne nie zaszkodzi, a i tak będzie wyjątkowe i cenne. O każdej porze roku nasz Giewont prezentuje się dostojnie i zawodowo pozuje do zdjęć, choć czasem jest przysłonięty chmurką lub czasem schowa się za mgłą jakby się nas wstydził albo chciał od nas odpocząć choć na chwilę. Może kiedyś ktoś zdecyduje się na otworzenie wystawy poświęconej wyłącznie Śpiącemu Rycerzowi? Z pewnością będzie co podziwiać…

 

Giewont

fot. ZakopanePortal.pl

Nie każdy lubi, ale każdy Giewont zna i może wskazać go palcem z Gubałówki, Równi Krupowej czy tatrzańskiego szlaku. Dzieci górołazów bez najmniejszego zawahania na pytanie czy wiedzą czym jest Giewont odpowiedzą, że „to ta góra z krzyżem”. To urocze kiedy takie małe smyki mówią, że były na szczycie Śpiącego Rycerza czy niedługo się tam wybierają z rodzicami. Trzeba przyznać, że ten szczyt ma w sobie to coś, skoro nawet w oczach dzieci budzi zachwyt i jest wyjątkowym kawałkiem polskich Tatr.

Ten magiczny szczyt potrafi zaczarować i skraść serce. W średniowieczu nie jeden rycerz podbijał serca niewiast, a nasz Śpiący Rycerz z powodzeniem kontynuuje to dzieło. Ta niezwykła sylwetka, majestat, nieopisana moc i charakter sprawiają, że nie jedna miłośniczka gór tęskni za Giewontem i nie może doczekać się kolejnego spotkania. Wśród panów również z łatwością znajdziemy fanów Rycerza, którym imponuje jego potęga.

Warto wspomnieć również o światełku na Giewoncie. Może nie wszyscy wiedzą, że co roku 2 kwietnia rozpalają watrę na szczycie Śpiącego Rycerza. Chodzi oczywiście o upamiętnienie kolejnej rocznicy śmierci Jana Pawła II, który kochał Tatry, wielokrotnie odwiedzał Zakopane, a dla górali był i nadal jest kimś naprawdę wyjątkowym. Pomińmy aspekt prawny rozpalania ogniska w Tatrzańskim Parku Narodowym i to na szczycie wieczorową porą. W tym momencie ważna jest symbolika, pamięć i wyjątkowa rola Giewontu, nad którym Papież przeleciał helikopterem w 2002 roku. Dla wielu ludzi w Polsce watra na Giewoncie w rocznicę śmierci Jana Pawła II jest symbolicznym wydarzeniem, które warto zobaczyć osobiście lub chociaż przy odrobinie szczęścia za pomocą kamerek internetowych.

fot. Marek Podmokły (Agencja Gazeta)

fot. Marek Podmokły (Agencja Gazeta)

 

Giewont budzi różne emocje. Jedno jest pewne – jest to stały element tatrzańskiego krajobrazu i jego popularność będzie rosnąć, bo do Zakopanego przyjeżdża coraz więcej turystów. Należy podkreślić, że nie trzeba być fanem Giewontu by być prawdziwym miłośnikiem Tatr, ale czy naprawdę można mu się oprzeć i nie dostrzegać jego walorów? Wady przecież ma każdy, a sztuką jest kochać pomimo wad i niedoskonałości…

A co pojawia się w Waszych myślach na temat Giewontu?

Autor tekstu: Agnieszka z ZakopanePortal.pl

Komentuj

Kategorie: Okiem Internauty

Tagi: ,