fot. Katarzyna Lubera

Tatry są mi bliskie odkąd pamiętam. Są moim własnym zbiorem pozytywnych znaczeń takich jak wolność, piękno, harmonia, zachwyt.. i wielu innych, najeżonych pozytywnymi konotacjami.

Mój Tata pochodzi z Podkarpacia. Do Łodzi, gdzie obecnie mieszkamy, pojechał za swoją drugą połową, ma się rozumieć, za moją Mamą. Ale w rodzinnych stronach Ojca spędzałam każde wakacje, każde ferie i każde Święta. I, jak podejrzewam, to właśnie ta podkarpacka krew, rozpaliła we mnie głęboką i szczerą miłość do skakania po skąpanych słońcem (lub przykrytych białym puchem) turniach.

Najmocniej ukochałam właśnie Tatry. Góralska gwara tego regionu, jest jak balsam na zmysły, mogłabym jej słuchać, słuchać i słuchać… Dźwięk skrzypiec, który co wieczór rozbrzmiewa z niemal każdej karczmy, zapraszającej zapachem kwaśnicy, jest doznaniem najwyższych lotów. Nie ma nic piękniejszego niż góralskie wieczory.

Zakopane ma niespotykany urok. To miejsce wybrane – serce i dusza Tatr. Kocham spacerować jego uliczkami. Nie sposób nie przystanąć na chwilę obok bardzo leciwego, niewidomego staruszka, ubranego w kompletny regionalny strój i kierpce, który, chyba już niedosłysząc, rzępoli niemiłosiernie na starych, być może własnoręcznie struganych, skrzypkach. To niesamowite. Jest wspaniały. Mam nadzieję, że w tym roku zobaczymy go w tym samym miejscu, z tymi samymi sędziwymi skrzypcami.

W góry uciekam zawsze, gdy codzienność życia w mieście mnie przerasta. W nich mam schronienie, dopiero tam potrafię oddychać pełną piersią. Zawsze powtarzam, że rok, w którym nie można popatrzed na Tatry, to rok stracony. Słońce nigdzie nie ogrzewa twarzy tak jak na szczycie Kasprowego, a szarlotka nigdzie (powtarzam nigdzie!) nie smakuje tak jak w Dolinie Strążyskiej.

Na zakopiańskich szlakach rozkwitła także moja miłość. To był nasz pierwszy wspólny wypad. Połączyła nas pasja. Mamy też ulubioną karczmę, którą już przez zasiedzenie nazywamy „naszą”. Grule, które tam podają, marzą nam się później przez cały rok… Cały czas mówię, że mam dwie miłości – Mojego M. i Tatry. I są to uczucia ulokowane już na całe życie.

 

 

 

 

 

 

 

Autor tekstu: Katarzyna Lubera

Komentuj

Kategorie: Okiem Internauty

Tagi: , , ,