Orla Perć

Gdy 100 lat temu ksiądz Walenty Gadowski budował Orlą Perć, z pewnością nie przypuszczał, że ten jeden z bardziej  niedostępnych szlaków turystycznych będzie miejscem wielu wypadków i tragedii. Z założenia miał być to szlak dla najbardziej wprawnych, najbardziej doświadczonych tatrzańskich turystów. Życie jak zwykle zweryfikowało te wzniosłe założenia.

Rozwój turystyki, chęć zmierzenia się z nowymi coraz trudniejszymi wyzwaniami, chęć sprawdzenia się w trudnych warunkach wysokogórskiego szlaku, czy wreszcie po prostu zwykła niewiedza na temat niebezpieczeństw gór spowodowały, że Orla Perć stała się szlakiem bardzo popularnym, nie wzbudzającym wśród większości wędrujących po niej turystów respektu.  Na efekty takiego podejścia nie trzeba było długo czekać.

Na przełomie XIX i XX w. była już wytyczona znaczna część istniejących obecnie szlaków tatrzańskich. Franciszek H. Nowicki, profesor z Krakowa, zaproponował na początku 1901 roku oznakowanie kolejnego, prowadzącego od Wodogrzmotów Mickiewicza prze Wołoszyn, Krzyżne, Granaty, Kozi Wierch, na Zawrat. Tu szlak, pokrywając się z istniejącą trasą na Świnicę, miał biec na Kasprowy Wierch i dalej przez Czerwone Wierchy do Doliny Kościeliskiej. Pomysł podchwycił ks. Walenty Gadowski, profesor z Tarnowa, który z poparciem Towarzystwa Tatrzańskiego zaczął wytyczanie trasy. Zastanawiano się jak nazwać tak nietypowy szlak, początkowo sugerowano nazwę „Koziej Perci”, by ostatecznie wybrać „Orlą Perć”. Miała prowadzić od szosy do Morskiego Oka przez Krzyżne i Kozi Wierch do Zawratu.

Ks. Gadowski rozpoczął wytyczanie szlaku 16 lipca 1903r. wraz z 3 góralami. Na początek odświeżyli oni trasę od szosy do Polany pod Wołoszynem. Pierwszą noc spędzono w namiocie na skale. Przez 3 następne doby przebyto i oznakowano ścieżkę do Krzyżnego. Oprócz malowania czerwonych znaków z rzadka stawiano drewniane tablice. Drugi odcinek, do Granackiej Przełęczy, ks. Gadowski wraz z 6 góralami, a później kamieniarzem Jakubem Wawrytką, wytyczył w sierpniu. „Obchodząc nieinteresująca Kopę nad Krzyżnem od południa, przekopaliśmy tu i ówdzie perć w stromych upłazkach i podeszliśmy na ramię, jakie ku południowi wysyła Mała Buczynowa Turnia; nie szczędziliśmy przytem znaków i żerdzi.” Była to praca o wiele trudniejsza, a więc i bardziej kosztowna. Najwięcej ubezpieczeń umieszczono w okolicy Pościeli Jasińskiego, Orlej Baszty i Granackiej Przełęczy. Niektóre z fragmentów trasy były pierwszymi przejściami, co świadczy o skali problemów technicznych do rozwiązania. Wszystko szło dobrze, aż do nie mających wtedy nazwy Orlich Turniczek, tuż nad Granacką Przełęczą. „Wolę stracić cały zarobek, a dalej nie pójdę” – wyznał Gadowskiemu w pewnej chwili jeden z górali. Zawiódł również nieoceniony do tej pory Józef Buc. „W głowie mi się mąci. Mam żonę i dzieci. Nie pójdę dalej i wam pomagać  nie będę” – oznajmił kończąc wyprawę.

Od tego czasu Gadowski korzystał już tylko z górali dobrze obeznanych z Tatrami (głównie Jakub Wawrytko z bratem). W 1904r. Szczegółowo wytyczono ścieżkę od Zadniego Granatu do Żlebu Kulczyńskiego, łącząc ją z istniejącą wcześniej drogą od Przełączki nad Buczynową Dolinką do Koziego Wierchu. Pozostawał do oznakowania ostatni, najtrudniejszy odcinek kończący się na Zawracie. Nie był on wcześniej przechodzony i wymagał szczegółowego poznania. Dokonał tego ks. Gadowski z Klimkiem Bachledą i J. Wawrytką.

O świcie 18 czerwca 1904r. Wyszli przez jeszcze zaśnieżoną Kozią Dolinkę na Kozią przełęcz. „Iść stąd wprost na ścianę wschodnią jest czystem niepodobieństwem” – skonstatował na miejscu Gadowski. Przyglądając się otoczeniu dostrzegli dwa zachody wybiegające od przełęczy na południe i północ. Po kilku próbach Gadowski zdecydował, że żaden z nich nie nadaje się do poprowadzenia szlaku.

Ponieważ sprowadził do Zakopanego sporo drabin żelaznych z poręczami, Orlą Perć postanowił wytyczyć wprost skałami uskoku (drabinki te nie istnieją obecnie).  Ostatnie prace, kończące wytyczanie Orlej Perci, przeprowadzono w 1906r.  Na odcinku od Koziej Przełęczy Wyżniej do Zawratu umieszczono 2 drabinki, 5 łańcuchów, 1 linę i 4 klamry.

Od czasu wytyczenia Orla Perć była wielokrotnie modernizowana, natomiast niewielkim zmianom uległ jej przebieg w terenie. Jednak w 1932, z uwagi na konieczność ochrony przyrody, zlikwidowano odcinek od Polany pod Wołoszynem do Krzyżnego. Niejednokrotnie też zamykano drogę z Krzyżnego na Skrajny Granat.  Ostatni raz miało to miejsce w latach 90-tych, w czasie kompleksowego remontu ścieżki i jej ubezpieczeń, przeprowadzonego przez TPN. Wymieniono wtedy drabiny i klamry, dodano wiele nowych łańcuchów i zlikwidowano poręcze.

Orla Perć to najtrudniejszy, niosący liczne zagrożenia, szlak w Tatrach Polskich. Trasa ta wymaga od turysty niewrażliwości na przepaście, pewności ruchów, obycia z terenem skalistym, odpowiedniego ekwipunku, kondycji, wiedzy o zagrożeniach czekających nas w górach, a przede wszystkim rozwagi i ostrożności. Przejście całej grani zajmuje ok. 8 godz. Zaleca się wczesne wyjście na szlak, aby zdążyć przed nocą. Wielokrotnie trzeba korzystać ze sztucznych ułatwień: łańcuchy, klamry i 2 drabinki. Na szlak zaleca się zabrać ciepłą odzież, nawet latem, kurtkę przeciwdeszczową, rękawiczki (łańcuchy są zimne, co szczególnie odczuwa się po kilku godz.), jedzenie wysokokaloryczne (np. suszone owoce, czekolada itp.) oraz wodę.  Jednak najistotniejsze są odpowiednie buty na antypoślizgowej podeszwie i trzymające kostkę.

Trasa Orlej Perci  przeważnie dzielona jest na 2 lub 3 odcinki. Umożliwiają to szlaki boczne odchodzące do Dol. Gąsienicowej lud Pięciu  Stawów. Przy niewielkim oblodzeniu trasa może być nie do przejścia. W zimie przejście Orlej Perci stanowi poważną wyprawę Taternicką z zastosowaniem pełnego sprzętu asekurującego.

Przeglądając kroniki TOPR, od momentu powstania tej organizacji ratowniczej, trudno oprzeć się wrażeniu, że Orla Perć to rejon, gdzie rokrocznie TOPR miał i ma wiele pracy. Pisząc „rejon”, bo trudno oddzielić Orlą Perć od szlaków dojściowych czy przecinających Orlą Perć. Dlatego podczas omawiania wypadków i działalności TOPR w tym rejonie, wzięto pod uwagę wypadki do jakich doszło na szlakach z Hali Gąsienicowej na Zawrat i dalej w kierunku Kołowej Czuby, szlak prowadzący z Koziej Dolinki przez Kozią Przełęcz do Dolinki Pustej, szlak z Pięciu Stawów na Kozi Wierch, szlak prowadzący z Koziej Dolinki Żlebem Kulczyńskiego, szlaki prowadzące na Granaty, szlak z Doliny Pańszczycy przez Krzyżne do Dolinki Buczynowej. W niniejszym opracowaniu nie uwzględniłem wypadków, do jakich doszło w rejonie Świnicy i na szlaku pomiędzy Świnicą a Zawratem.

Od 1909 do 2004 roku w rejonie Orlej Perci doszło do 86 śmiertelnych wypadków. W tym samym okresie w Polskich Tatrach zginęło 707 osób. Tak więc w rejonie Orlej Perci zdarzyło się ponad 12% wszystkich śmiertelnych wypadków. Za ten okres w rejonie Giewontu notuje się  45 wypadków śmiertelnych, a w rejonie Rysów 32. W rozbiciu na poszczególne szczyty, przełęcze czy żleby w rejonie Orlej Perci, liczba wypadków śmiertelnych przedstawia się następująco

 

Analizując powyższe dane, okazuje się, że najniebezpieczniejszymi miejscami w rejonie Orlej Perci jest rejon Zawratu, gdzie doszło do 17 śmiertelnych wypadków oraz Kozia Przełęcz wraz ze szlakiem prowadzącym z  Koziej Dolinki  do Dolinki Pustej. Równie niebezpiecznym okazał się cały masyw Koziego Wierchu, gdzie na odcinku od Koziej Przełęczy poprzez Kozie Czuby, Kozią Przełęcz Wyżnią i Kozi Wierch doszło do 21 śmiertelnych wypadków.

 

 

Z przytoczonych danych wynika, że prawie 20%, czyli co piąty wypadek, jaki zdarzył się w rejonie Orlej Perci, jest wypadkiem śmiertelnym.

W minionych dziesięciu latach po polskiej stronie Tatr doszło do 2193 wypadków turystycznych, w tym do 144 wypadków śmiertelnych. Czyli wypadki turystyczne w rejonie Orlej Perci to około 5% wszystkich wypadków, a wypadki śmiertelne w rejonie Orlej Perci to około 15% wszystkich śmiertelnych wypadków turystycznych. Znaczy to, że w ostatnich dziesięciu latach nastąpił wzrost śmiertelnych wypadków w tym rejonie, w porównaniu do lat 1909–2004. W rozbiciu na poszczególne miejsca w rejonie Orlej Perci liczba wypadków w minionych dziesięciu latach przedstawia się następująco:

 

Analizując przytoczone dane, nietrudno dostrzec, że w ostatnich dziesięciu latach do największej liczby wypadków doszło w Zawratowym Żlebie. Jeśli doda się do tego wypadki na samym Zawracie i podczas zejścia z Zawratu do Doliny Pięciu Stawów, to okaże się, że jest to najniebezpieczniejszy szlak w tym rejonie. Drugim takim miejscem jest szlak z Koziej Dolinki przez Kozią Przełęcz do Dolinki Pustej. Tam doszło do 14 wypadków, w tym do 6-ciu wypadków śmiertelnych. Najwięcej wypadków w rejonie Koziej Przełęczy zdarzyło się w górnej części szlaku prowadzącego z Dolinki Pustej na Kozią Przełęcz.

Kolejnym miejscem o dość dużej wypadkowości są Granaty. Jest to dość duży masyw, skomplikowany topograficznie, gdzie Orla Perć poprowadzona jest w eksponowanym terenie w pobliżu lub po grani. Teren ten przy niesprzyjających warunkach – zalodzeniu, zaśnieżeniu, gdy niewidoczny jest szlak, jest miejscem wielu pobłądzeń. Analizując powyższe dane trzeba stwierdzić, że w ciągu ostatnich lat dochodziło tam od 5 do 17 wypadków rocznie. Trudno doszukać się tu jakiejś prawidłowości. Należy przyjąć chyba jako pewnik, że liczba wypadków zależy od dwóch czynników: po pierwsze – od warunków jakie panują na Orlej Perci i na szlakach dojściowych, po drugie – od liczby wędrujących tymi szlakami turystów. Główne znaczenie mają tu jednak warunki, jakie panują na szlakach, zwłaszcza zaśnieżenie czy zalodzenie niektórych odcinków Orlej Perci. Poważny wpływ na liczbę wypadków miała pogoda; zwłaszcza opady deszczu, które powodowały, że szlaki robiły się śliskie. Interesująco przedstawia się analiza przyczyn wypadków, do jakich doszło w rejonie Orlej Perci w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Z przytoczonych danych wynika, że główną przyczyną wypadków w rejonie Orlej Perci są poślizgnięcia na płatach śniegu. Orla Perć przebiega na wysokości 2000 m n.p.m. i wyżej. Na znacznych odcinkach poprowadzona jest po północnej stronie. Tam w żlebach, zagłębieniach śnieg zalega długo, nieraz i do połowy lipca. Dla większości turystów jest to ogromny problem. W dolinach piękna wiosna albo już lato, ciepło, zielono, a tam wyżej na szlaku, którym trzeba przejść, twardy, zlodzony śnieg. Chwila nieuwagi, jeden nieostrożny krok, poślizgnięcie, utrata równowagi, w momencie duża prędkość podczas zsuwania się po stromym śniegu. Na koniec skały, uderzenie, ból lub przepaść, ostatni rozdzierający ciszę krzyk, upadek z wysokości i śmiertelna cisza. Albo nieco inny scenariusz, który pisze życie. Choć widać jeszcze zalegający na Orlej Perci śnieg, to turyści bez odpowiedniego sprzętu, raków, czekana, dobrego zimowego obuwia idą na ten szlak. Nagle robi się stromo, trudno, bez możliwości odwrotu. Czasem turyści bojąc się iść dalej, wzywają na pomoc ratowników, czasem robią o jeden krok za dużo.

Drugą przyczyną wypadków w rejonie Orlej Perci są poślizgnięcia na mokrych skałach po opadach deszczu. Jeszcze gorszym dla turystów jest to, że po opadach deszczu następuje obniżenie temperatury poniżej zera i pokrywanie się skał, zwłaszcza po płn. Stronie grani, cienką warstwą niewidocznego dla mało wprawnych turystów lodu. Te bardzo zmienne warunki, brak uwagi, nie najlepsze obuwie, są przyczyną wielu poślizgnięć i upadków, do jakich dochodzi zwłaszcza jesienią. Szczególnie niebezpiecznymi miejscami dla tego typu wypadków są: górna część Zawratowego Żlebu, Zmarzła Przełączka Wyżnia, Kozia Przełęcz, wyjście z Koziej Przeł. na Kozie Czuby, Kozia Przeł. Wyżnia, Żleb Kulczyńskiego zwłaszcza jego dolna część, rejon Granatów i okolice Orlej Baszty.

Kolejną poważną przyczyną wypadków na Orlej Perci są pobłądzenia. Najczęściej są one skutkiem nieuwagi turystów, czasem zasypaniem niektórych odcinków szlaku śniegiem, często zbyt długie wędrowanie, zapadający szybko zwłaszcza jesienią zmrok, no i z reguły brak latarek u nieprzewidujących takiego obrotu sprawy turystów. Nie można winić tu oznakowania Orlej Perci, bo jest ono dobre, a miejscami znaków jest jakby za dużo. Inną przyczyną wypadków są spadające kamienie. Winić tu należy turystów, którzy idąc mało ostrożnie, spuszczają kamienie na tych, którzy są poniżej. Tu najniebezpieczniejszymi miejscami są: Zawratowy Żleb i Kozia Przełęcz. To na Koziej Przełęczy doszło  do tragicznego wypadku, kiedy to na oczach prowadzonej wycieczki, śmiertelnie została ugodzona w głowę spadającym kamieniem znana przewodniczka Małgorzata Sułek.

Również przyczyną wypadków są lawiny. Tu prym wiedzie Zawratowy Żleb i zejście z Zawratu na stronę Doliny Pięciu Stawów. Poważne zagrożenie stanowią również lawiny schodzące z Krzyżnego zarówno do Doliny Pańszczycy jak i na stronę Pięciu Stawów. Trudno wyrokować, czy liczba wypadków do jakich dochodzi ostatnimi laty w rejonie Orlej Perci to dużo czy mało. Trzeba znać liczbę turystów, którzy każdego dnia przechodzą Orlą Percią i w stosunku  do tej liczby  odnieść liczbę   wypadków.

Można podejść do tego trochę  filozoficznie mówiąc, że choćby zdarzył się tylko jeden wypadek, to i to o jeden za dużo. Uniknięcie wypadków na Orlej Perci wydaje się mało realne, zwłaszcza, że dziś Orlą Percią idzie kto chce, kiedy chce (nie jest ważna pora roku, dnia i panujące tam warunki) i w czym chce, nie zastanawiając się, czy nie jest to dla niego szlak zbyt trudny. Mimo kolosalnego ruchu panującego tam zwłaszcza latem, uważam, że nie jest to szlak dla każdego turysty. Wędruje tam  zbyt wielu „turystów”, którzy w  żadnym wypadku nie powinni się tam znaleźć.

Przed laty rozważana była koncepcja, by może zlikwidować wszystkie sztuczne ułatwienia i wzorem Słowaków, tak jak na Gerlach, pozwalać chodzić na Orlą Perć tylko z kwalifikowanymi przewodnikami, którzy dbaliby o bezpieczeństwo powierzonych im turystów lub zrobić umocnienia tak jak na via ferratach, gdzie turyści chodzą samodzielnie, ale w uprzężach i odpowiednio zabezpieczeni specjalnymi lążami w miejscach, gdzie założone są sztuczne ułatwienia.  Zwyciężyła koncepcja zwiększenia ilości sztucznych ułatwień, w postaci klamer, łańcuchów czy drabinek.  Jeśli nie wróci się do koncepcji via-ferrat lub zlikwidowania sztucznych ułatwień i prowadzenia tam turystów tylko przez kwalifikowanych przewodników, trzeba będzie podjąć przez TPN, TOPR jeszcze intensywniejsze niż dotychczas działania profilaktyczne, uświadamiające turystom trudności, jakie mogą napotkać na Orlej Perci oraz informując o aktualnie panujących tam warunkach. Mając dostęp do takich informacji, turyści sami muszą podjąć wtedy decyzję: iść czy nie iść na Orlą Perć i sami ponosić konsekwencje tej decyzji.

 

W skład Orlej Perci wchodzą:

Krzyżne (2112 m), Kopa nad Krzyżnem, Mł. Buczynowa T. (2171 m), Buczynowa Przeł. (2127 m), Wlk. Buczynowa T. (2184 m), Przeł. Nowickiego, Pościel Jasińskiego (przeł.), Orla Baszta, Orle Turniczki, Granacka Przeł. (2145 m), Granaty {Skrajny (2225 m), Pośredni (2234 m), Zadni (2240 m)}, Czarne Ściany, Buczynowa Strażnica, Przełączka nad Dolinką Buczynową (2225 m), Kozi Wierch (2291 m), Kozia Przeł. Wyżnia, Kozie Czuby, Kozia Przeł. (2137 m), Zamarła Turnia (2179 m), Zmarzłe Czuby, Chłopek, Zmarzła Przeł., Mały Kozi Wierch (2228 m), Zawrat (2159m).

 


  Autor tekstu: Michał Olszański

Komentuj

Kategorie: Szlaki tatrzańskie

Tagi: , , , , , , , ,