Tatry-marzec 2010 102

Wszystko zaczęło się niedawno, bo w 2008 roku. Postanowiliśmy z żoną wyjechać wtedy gdzieś na wypoczynek i to Ona wskazała Zakopane. Zarezerwowaliśmy sobie tygodniowy pobyt. Nie bardzo interesowały nas spacery po słynnych Krupówkach, więc postanowiliśmy iść w góry. Zaczęliśmy od krótkich, „spacerowych” szlaków, ponieważ nigdy wcześniej nie chodziliśmy po górach.

Rozpoczęliśmy od Nosala, bo w pobliżu mieszkaliśmy i jak to się mówi, był „pod nosem”. Kiedy weszliśmy na górę, ukazały nam się piękne widoczki na Tatry, byliśmy nimi oczarowani a jedynym szczytem, jaki rozpoznawaliśmy był Giewont. W kolejnych dniach „przesuwaliśmy” się troszkę dalej. Najpierw Hala Kondratowa przez Kalatówki, skąd również podziwialiśmy piękne widoki, coraz bardziej nas zafascynowani. Nie mogło, oczywiście, zabraknąć wycieczki nad Morskie Oko i tu postanowiliśmy nie kończyć naszej wędrówki, tylko poszliśmy jeszcze w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. Idąc tym szlakiem, byliśmy zauroczeni dosłownie wszystkim. Roślinnością występującą w tym miejscu, rybkami pływającymi w wodzie, nawet wyciekami wodnymi z górskich zboczy. Byliśmy do tego stopnia oczarowani, że czas przejścia  do Czarnego Stawu, przekroczyliśmy prawie dwukrotnie od tego, który jest podany w przewodniku. Po podejściu „na górę”, to co zobaczyliśmy, przerosło naszą wyobraźnię. Nie mogliśmy nacieszyć oczu widokami, które nam się ukazały. To było coś niesamowitego, przeżycie, które do dziś mamy w pamięci. Myślę, że śmiało mogę zaryzykować stwierdzeniem, że Tutaj się w Tatrach zakochaliśmy. Zdjęciom, oczywiście nie było końca przez cały czas wędrowania.

Po powrocie do domu myśleliśmy tylko o jednym – „kiedy znowu”. Nie czekaliśmy długo. Podjęliśmy decyzję „jedziemy”. I tym razem  Dolina Pięciu Stawów Polskich, Siklawa, Dolina Roztoki, utwierdziły nas w naszym zauroczeniu Tatrami i Tatry - Grzegorz Englarttak jest do dzisiaj. Czas nam płynie „od wyjazdu do wyjazdu” w Tatry. Bywało, że przyjeżdżaliśmy na kilka dni w ciągu roku. Najczęściej jednak, wybieramy się na jednodniowe wypady, raz w miesiącu o różnych porach roku. (Możemy sobie na to pozwolić ze względu na to, że mieszkamy w miarę niedaleko od pięknych Tatr). Tym sposobem przeszliśmy już dosyć sporo szlaków tatrzańskich, niektóre z nich nawet kilkakrotnie. Wiele jeszcze mamy w planach i mamy nadzieję, że choć część z nich uda nam się zrealizować. Wszystkie szlaki, po których dotąd wędrowaliśmy, są piękne i warte nawet kilkakrotnego przejścia. Są jednak dwa, które zapamiętaliśmy szczególnie.

1. Z Hali Kondratowej na Przełęcz pod Kopą Kondracką i dalej do Kasprowego. Pierwszy odcinek spokojny i łagodny, później pod górę żmudnie po zakosach, aż do przełęczy. Po drodze często przystawaliśmy, żeby wyrównać oddech. Jednak po wejściu na górę nagroda-piękne widoczki. Tutaj chwilkę Tatry - G. Englartodpoczęliśmy i ruszyliśmy dalej graniówką „Goryczkową” w stronę Kasprowego. Piękny, malowniczy szlak z delikatnymi przewyższeniami oraz widoczkami na polską i słowacką stronę Tatr. Postanowiliśmy go kiedyś „powtórzyć” ze względu na jego malowniczość.

2.Szlak na Halę Stoły i sama Hala. Szlak krótki, mało wymagający, o małym natężeniu turystycznym, (szliśmy dwukrotnie i mijaliśmy dosłownie paru turystów), lasem wśród śpiewu ptaków. Na górze „sielankowo”, spokój, bez wrzawy i również bez tłumów. Można naprawdę w ciszy wypocząć i podziwiać piękno Czerwonych Wierchów wraz z Giewontem. Nam tam „zeszło” ok. 2 godziny.

 

To krótki opis naszej przygody z Tatrami, która przerodziła się w miłość do nich i fascynację nimi. Kiedy nie możemy pojechać dłuższy czas, tak jak teraz to ma miejsce, to ogarnia nas straszna tęsknota. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce znowu uda nam się postawić stopy, na tatrzańskich szlakach.

 

Krokusy G. Englart   Szlakiem TatrMorskie Oko - G. Englart
 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autorzy tekstu: Grzegorz i Maria Englart

Komentuj

Kategorie: AktualnościOkiem Internauty

Tagi: , , , ,