fot. Mateusz

Łańcuchy na szlakach tatrzańskich to temat, który chciałbym poruszyć głównie pod wpływem wieloletnich obserwacji poczynionych na szlakach      i podczas rozmów z osobami zainteresowanymi wyższymi partiami Tatr. Łańcuchy można lubić, mieć do nich obojętny stosunek lub panicznie się ich bać. Porozmawiajmy więc chwilę o łańcuchach, które można spotkać w kilku miejscach w Tatrach.

Przeciętny turysta, który porusza się jedynie po dolinach i łatwo dostępnych szlakach, na swojej drodze nie spotka łańcuchów, ponieważ mają one swoje zastosowanie w miejscach, w których zabezpieczenie w postaci metalowych elementów jest w większości przypadków niezbędne. Spotkamy je więc tam, gdzie jest bardzo stromo i wąsko, gdzie obowiązują szlaki jednokierunkowe czy tam, gdzie łańcuch może pomóc pokonać trudno dostępne półki skalne czy niebezpieczne zejścia.  Orla Perć, Świnica, Zawrat, Rysy czy Giewont to tylko niektóre z miejsc, gdzie możemy korzystać z ich pomocy. Najłatwiej dostępne i najczęściej rzucające się w oczy tatrzańskie łańcuchy znajdują się na szlaku prowadzącym do Jaskiń Mylnej         i Raptawickiej (szlak boczny od Doliny Kościeliskiej).

Dlaczego boimy się łańcuchów?

Ja osobiście przestałem się ich bać mając 12 lat – wtedy pierwszy raz odważyłem się wejść na Świnicę. Kwestią dyskusyjną jest to czy chłopak w wieku 12 lat powinien wchodzić na takie szczyty jak Świnica, ale nie to jest tematem tego tekstu. Pamiętam dokładnie, że wcześniej na samą myśl, że na szlaku będą tego typu atrakcje, budziły się we mnie wątpliwości. Zauważyłem, że u wielu osób, które słyszą że w danym miejscu niektóre fragmenty szlaku są zabezpieczone łańcuchami, pojawia się strach i blokada, którą ciężko pokonać. Zwłaszcza kobiety rezygnują chociażby z próby przejścia danej trasy z powodu strachu przed łańcuchami. Stereotyp mówi „skoro są tam łańcuchy to znaczy, że jest tam bardzo niebezpiecznie, na pewno nie dam sobie rady więc tam nie pójdę„. Dodatkowo często pojawia się błąd w postaci oglądania zdjęć czy filmów z danego szlaku i to głównie z fragmentów z łańcuchami, co wzmaga strach i sprawia, że większość osób rezygnuje ze szlaku bez podejmowania próby przełamania swoich lęków. Przez to demonizowanie szlaków z metalowymi zabezpieczeniami mnóstwo osób traci przyjemność z turystyki górskiej, a przecież chodzenie po Tatrach ma być przyjemnością, sposobem na relaks, a nie karą i sennym koszmarem.

Łańcuch to pomocna „dłoń”

Właśnie w ten sposób należy patrzeć na obecność łańcucha na danym szlaku. Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego tego typu zabezpieczenia funkcjonują jako wsparcie dla turysty, z którego w większości przypadków może ale nie musi korzystać. Są takie miejsca, jak chociażby podejście na Szpiglasową Przełęcz czy szlak na Małołączniak, gdzie tak naprawdę nie każdy korzysta z pomocy łańcucha. Ważne są indywidualne predyspozycje – dla jednego łańcuch na danym szlaku nie będzie potrzebny, a dla innej osoby będzie on ogromnym wsparciem, a korzystanie z dostępnych łańcuchów absolutnie nie jest powodem do wstydu.   Pamiętajmy więc, że tego typu elementy obecne na szlakach mają być pomocą i formą wsparcia dla osób, które mogą mieć kłopoty z wystawieniem na ekspozycję czy które mają trudności z pokonywaniem stromych podejść czy wąskich szlaków, a nie utrudnieniem. Nie zawsze można liczyć na to, że ktoś poda nam swoją dłoń i pomoże przejść dany odcinek, dlatego warto przekonać się do łańcuchów i korzystać z nich dla własnego bezpieczeństwa.

fot. Mateusz
 

Jak korzystać z łańcuchów na szlakach?

Istnieją pewne niepisane zasady korzystania z pomocy metalowych zabezpieczeń,  o których należy wiedzieć i których należy przestrzegać. Gdy już zdecydujemy się na szlak, na którym można pomagać sobie łańcuchami pamiętajmy by zadbać nie tylko o własne bezpieczeństwo, ale również nie narażać innych osób na zagrożenia. Jak to rozumieć? Niestety często można zaobserwować sytuacje, gdy na łańcuchach zbyt ambitni, wiecznie spieszący się turyści wywierają presję na osobach, które nie radzą sobie tak dobrze z trudnymi szlakami. Wyprzedzanie, przepychanie się czy wręcz wyszarpywanie łańcucha z rąk to sytuacje, które mogą doprowadzić do tragedii. Niepisana zasada brzmi – na danym odcinku łańcucha (między jedną a drugą śrubą/hakiem) może znajdować się tylko jedna osoba. Dlaczego? Gdy na jednym odcinku znajdą się dwie osoby to jeden drugiemu wyszarpuje łańcuch, może boleśnie obić palce, a nawet doprowadzić do utraty równowagi, zachwiania i upadku. Zapewniam, że niczym przyjemnym nie jest uczucie wyrywania czy obijania palców łańcuchem, gdy ktoś spieszący się nie może poczekać chwili na swoją kolej.

Odpowiednia technika schodzenia z wykorzystaniem łańcuchów to głównie kwestia bezpieczeństwa. Na szlakach można zaobserwować osoby, które schodzą ze szczytów plecami do skały niezdarnie trzymając się łańcucha. To bardzo niebezpieczne, ponieważ będąc tyłem do skał ciężko odpowiednio zareagować w przypadku poślizgnięcia się. Schodzimy przodem do skały, z łańcuchem między nogami. Kluczową kwestią jest tzw. zasada trzech punktów podparcia – możemy przesunąć nogę szukając następnego stopnia  tylko wtedy, gdy pozostałe trzy kończyny mają pewny i trwały punkt oparcia (gdy trzymamy się obiema rękami łańcucha czy drabinki, a druga noga stoi stabilnie na stopniu czy skale). Dotyczy to również uchwytu – możemy złapać jedną ręką kolejny fragment łańcucha czy drabinki tylko wtedy, gdy obie nogi i druga ręka są solidnie podparte (czyli gdy obie nogi stoją solidnie oparte o skałę czy stopień, a drugą ręką pewnie chwytamy łańcuch czy drabinkę). Zasada ta pozwala na zachowanie równowagi            i umożliwia bezpieczne poruszanie się w terenie ubezpieczonym łańcuchami i drabinkami. W tym miejscu warto również dodać, że łańcuch powinien być zawsze napięty, ponieważ w przeciwieństwie do luźnego, daje on w miarę pewny chwyt i łatwiej się nim wspomóc jeśli się ześlizgniemy. Niektórzy korzystają z karabińczyków i przypinają się do łańcuchów, ale jest to czasochłonny sposób pokonywania odcinków, które naprawdę można przejść jedynie trzymając się łańcucha.

Okażmy odrobinę empatii osobom, które słabiej radzą sobie z pokonywaniem fragmentów szlaków zabezpieczonych łańcuchami. Nie zawsze można pomóc podając rękę, ale zawsze można wesprzeć dobrym słowem, wskazówką czy chociażby powstrzymaniem się od wywierania presji. Nie poganiajmy osób, które potrzebują odrobinę więcej czasu na przejście danego odcinka. Na wąskich przejściach nie pokazujmy jakimi to jesteśmy „bohaterami” i nie omijajmy osoby korzystającej z łańcucha bokiem, po skałach, ponieważ może to doprowadzić do utraty równowagi, zachwiania i do blokady psychicznej albo nawet do tragedii. Nic nam się nie stanie jeśli chwilę poczekamy – w górach nie trzeba się ścigać i pokazywać swojej wyższości. Szczególnie ważne jest to, by nie zostawiać osoby, która ma trudności z pokonaniem odcinka ubezpieczonego łańcuchami. Nawet jeśli jest to ktoś obcy to prawdziwy człowiek gór nie zostawi kogoś, kto potrzebuje pomocy i wsparcia.

Łańcuchy Tatry
 

Zadbajmy o ochronę naszych dłoni korzystając z rękawiczek. Korzystanie z rękawic najlepiej sprawdza się gdy łańcuchy są mokre      i śliskie, gdy gołe dłonie mogą się z nich ześlizgnąć. Rękawiczki bez palców czy pełne rękawice to świetny sposób na szybkie, sprawne i bezbolesne pokonywanie metalowych zabezpieczeń. Korzystając z ochrony na dłonie nie narazimy się na odciski czy inne nieprzyjemności.  Odpowiednie obuwie to temat rzeka, którego tutaj poruszać nie będziemy. Należy jednak pamiętać, że w Tatrach Wysokich i w miejscach, w których korzysta się z metalowych elementów wspomagających pokonywanie szlaków, odpowiednie obuwie o dobrej przyczepności to solidna podstawa.

Pamiętajmy, że łańcuchy zimową porą w większości miejsc są niedostępne! Pokrywa śnieżna uniemożliwia korzystanie z łańcuchów na wielu szlakach, w niektórych miejscach łańcuchy są przymarznięte do skały nawet wiosną, gdy w dolinach możemy pozwolić sobie na wyprawy w letnim obuwiu i krótkim rękawku. W zimie w miejscach, w których latem korzysta się z łańcuchów, należy korzystać z raków i czekana. Wiosną, gdy w górnych partiach Tatr utrzymuje się śnieg i lód, warto sprawdzać warunki pogodowe i jeśli nie ma się odpowiedniego doświadczenia to lepiej zrezygnować ze szlaków, takich jak Świnica, gdzie może okazać się że łańcucha albo nie da się znaleźć pod śniegiem albo jest on unieruchomiony, a tym samym niezdatny do użytku.

Po łańcuchu jak po sznurku – do pięknych widoków

Jeśli ktoś zastanawia się czy warto podjąć wyzwanie i wybrać się na szlaki, na których czekają łańcuchy to zapewniam, że warto. Idąc chociażby z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do Doliny Pięciu Stawów Polskich czy z Pięciu Stawów na Szpiglasowy Wierch można zobaczyć naprawdę niezwykłe widoki, które zapierają dech w piersiach. Będąc na odcinku łańcuchów prowadzących na Rysy wystarczy się na chwilkę odwrócić by zobaczyć Czarny Staw pod Rysami i w dole Morskie Oko – dla takich widoków naprawdę warto przełamać strach, zdecydować się na trochę wysiłku fizycznego i dać się łańcuchom poprowadzić na szczyty, z których można dostrzec to, czego nie zobaczą turyści ograniczający się do tatrzańskich dolin.

fot. Mateusz
 

Od czego zacząć przygodę z łańcuchami tatrzańskimi?

 Pamiętajmy o odpowiedzialności i trosce o bezpieczeństwo. Jeśli mamy problem z lękiem wysokości, strach paraliżuje nas nawet na takich szlakach jak droga na Giewont to odpuśćmy. Każdy powinien znać swoje ograniczenia i umieć ocenić swoje możliwości. Aby oswoić się z korzystaniem z łańcuchów warto zacząć od szlaku na Małołączniak czy od wejścia na Giewont, gdzie łańcuchy bardzo ułatwiają wejście, ale w większości nie są w ogóle potrzebne (chyba że skały są bardzo śliskie, mokre czy oblodzone po zimie – wtedy nawet w takich miejscach wsparcie łańcuchów jest niezbędne). Podobnie jest na szlaku z Doliny Pięciu Stawów na Szpiglasową Przełęcz, gdzie latem nawet maluchy radzą sobie przy podejściu bez asekuracji z wykorzystaniem łańcucha. Jeśli na takich szlakach nie mamy problemu z łańcuchem to można spróbować większych wyzwań, jak chociażby Zawrat.

NIGDY nie zaczynajmy od Orlej Perci, gdzie poza łańcuchami czekają także drabinki i klamry. Takie trasy przeznaczone są dla osób zaawansowanych, które mają doświadczenie, odpowiednie umiejętności, a także odporność psychiczną. Orla Perć to najniebezpieczniejszy szlak w Polskich Tatrach, który nie powinien być dostępny dla każdego. Jeśli nie mamy doświadczenia to nie ryzykujmy własnym zdrowiem i życiem, a także nie narażajmy na niebezpieczeństwo innych.

fot. Mateusz
Autor tekstu: Mateusz

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautyPorady górskieSzlaki tatrzańskie

Tagi: , , ,