Chata Terrego

Polskie schroniska tatrzańskie są bardziej lub mniej znane polskim turystom i górołazom. Niektórzy jedynie odwiedzają schronisko w ciągu dnia robiąc sobie przystanek na swoim szlaku, a inni chętnie korzystają z możliwości noclegu, by kolejnego dnia wyruszyć dalej w trasę i zdobywać kolejne szczyty. Większą zagadką dla wielu turystów są schroniska po słowackiej stronie Tatr. Dzięki „Góry z dzieckiem” możemy Wam przedstawić kilka informacji dotyczących schronisk w Tatrach Słowackich – tych, w których „Góry z dzieckiem” miały okazję przebywać podczas swoich górskich wędrówek.

Chata Zamkowskiego – obiekt całoroczny, położony w Dolinie Małej Zimnej Wody. Pokoje czyste, z balkonami, miła pościel. Sympatyczna obsługa (polecamy tylko uważać przy rezerwacji, bo dwukrotnie tam spaliśmy i za każdym razem Pani coś źle zapisywała mimo korespondencji mailowej, np. zamiast jednej doby dwie) Jeden prysznic, ale schronisko małe, więc nie ma wielkich kolejek, woda ciepła. 3 toalety i na zewnątrz WC dla osób, które zatrzymują się tylko na chwilę. Wyżywienie smaczne, aczkolwiek pod kątem naszego niejadka nie było nic co lubi. Słaby zasięg. W schronisku znajduje się pokój zabaw dla dzieci, a przed schroniskiem plac zabaw. Tu na koniec pobytu prezent dla dziecka, a dla dorosłych rozchodniak – kieliszek lokalnego specjału – wódki Horec.

Hotel Górski Popradské Pleso – dawno tu nocowaliśmy i pamięć szwankuje, pokój był z łazienką, woda niezbyt gorąca. Obiekt generalnie potężny, ładnie położony, są też dostępne apartamenty, sauna, dla osób zakwaterowanych możliwy dojazd pod hotel po podaniu numeru rejestracyjnego i nazwiska kierowcy (opłata 10 € za dobę). Dobra baza wypadowa na Rysy. Istnieje możliwość wykupienia ubezpieczenia na miejscu.

Chata Zverovka – schronisko w Tatrach Zachodnich, można do niego dojechać samochodem (parking bezpłatny). Dobrze wyposażone, czyste pokoje, przyjemna pościel. Prysznice, woda gorąca. Dodatkowe miejsca oferowane są w domkach obok schroniska. Bogaty wybór dań w restauracji i pyszna nalewka – „jagodowe marzenie”. Mieliśmy tam zarezerwowany pokój 8-osobowy, przyjechało 7 osób, Pani z własnej inicjatywy zwróciła wpłaconą zaliczkę – miło. W restauracji WiFi.

Chata pri Zelenom Plese (Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim) – obiekt całoroczny, położony na wysokości 1551 m n.p.m, miejsce drugie (po Chacie Téryego) pod kątem położenia. Dolina Zielona Kieżmarska nie jest oczywiście tak piękna jak nasze czy Spiskie 5 Stawów, ale goni je, goni. Widok z okna naszego pokoju na Jastrzębią Turnię cudny. Pokoje przyjemne, pod prysznicem ciepła woda. Wadą jest fakt, że cena za pokoje jest droższa jeśli nie kupuje się pakietu z wyżywieniem. Ale wyżywienie jest na pewno atutem schroniska. W pakiecie śniadania w postaci szwedzkiego stołu z asortymentem niemal hotelowym, a obiadokolacje – smaczne i ogromne porcje (zupa, drugie danie, deser, napój). Herbata do śniadania z tym tatrzańskim zielskiem i słodzona – smak specyficzny, tzw. herbata nosiczów . Miła niespodzianka na koniec pobytu – magnes ze schroniska dla dziecka w prezencie.

Chata przy Zielonym Stawie Kieżmarskim

Chata przy Zielonym Stawie Kieżmarskim / fot. Góry z dzieckiem

 

Chata Téryego – najwyżej położone schronisko dostępne przez cały rok (2 015 m n.p.m), według nas najpiękniej położone. Z tego powodu cel sam w sobie. Mieliśmy przyjemność w nim parę razy przycupnąć, ale nie spaliśmy. Pokoje wieloosobowe, nie ma prysznica, umywalka z wodą ze studni. Fantastyczna obsługa. Latem śniadania już od 6.00. Dobry zasięg telefoniczny.

Chata pod Rysami – „Witamy w Wolnym Królestwie Rysów” Najwyżej położone schronisko (2250 m n.p.m.), czynne od 15 czerwca do 31 października. Byliśmy tam kilka lat temu, jeszcze przed remontem, klimat wówczas najwspanialszy ze wszystkich schronisk. Nie wiemy jak jest po przebudowie (z zewnątrz wygląda gorzej, straciło swój górski wygląd, ale pewnie będzie bardziej odporne na lawiny, które je kilkakrotnie niszczyły). Noclegi na wspólnej sali w nadbudówce dachowej. Znany, barwny wychodek położony na skarpie, tak, że przez przeszkloną ścianę można podziwiać widoki łącząc przyjemne z pożytecznym 😉 Brak wody. Smaczne jedzenie. Przyjazny chatar Viktor Beránek. Podczas pobytu podziwialiśmy zdjęcia gdzie wnosił on swoje dziecko do schroniska posadzone na bagażu, który targał jako nosicz. Właśnie przez nosiczy zaopatrywane jest schronisko. Przy Popradzkim Plesie można załadować na plecy bagaż do wtaszczenia i sprawdzić się w tej roli. W nagrodę herbata z zielskiem. Dla tych, którzy wniosą 35 kg herbata z rumem. Rezerwacji dokonuje się drogą smsową. Ze względu na załamanie pogody nie udało nam się tam wrócić w tym roku z Martą, ale pan chatar przekonywał nas, że co tam taki deszczyk 😉

Pozostałych schronisk nie udało nam się przetestować.

Śląski Dom – nie schronisko, acz hotel w Dolinie Wielickiej, komfortowy i drogi, szpecący okolicę. Zainteresowanie noclegami pewnie wzrośnie w związku z tym, że przy wycieczkach na Gerlach nie ma już możliwości dojechania pod Śląski Dom busem i tym samym trasa wydłuża się o kilka kilometrów .

W Zbójnickiej Chacie korzystaliśmy tylko z WC – warto zajrzeć i poznać mechanizm zamykania klapy od toalety :)

Autor tekstu: Góry z dzieckiem – facebook.com/Goryzdzieckiem

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautyPorady górskieSchroniska górskie

Tagi: , , , , , , ,