krokus 2013 Tatry

Od kilku dni na większości górskich stron w serwisie facebook można natknąć się na piękne zdjęcia krokusów. Nic w tym dziwnego, bo w tym roku krokusy w Tatrach pojawiły się dość szybko i już teraz cieszą oczy swoimi fioletowymi dywanami. Miłośnicy tych niewielkich kwiatków wybierają się na fotograficzne polowania by zdobyć upragnione, wyjątkowe i niepowtarzalne zdjęcia, którymi będzie można się pochwalić na „fejsiku”. Ja w tym roku „na krokusy” nie jadę, ale mogę Wam opowiedzieć o mojej zeszłorocznej wyprawie…

 

Choć nie jestem profesjonalnym fotografem i korzystam z cyfrówki na opcji auto to podobnie jak tysiące turystów, chciałam w swojej kolekcji zdjęć mieć choć jedno krokusowe trofeum. Kto powiedział, że tylko profesjonaliści mogą focić krokusy w Tatrach? Nikt, więc czas również na mnie… – tak pomyślałam w kwietniu zeszłego roku, gdy miałam już zarezerwowane noclegi we Wrocławiu. Jechałam na urlop do Wrocławia, a wypad do Zakopanego nie był przewidywany w pierwszej połowie roku. Jednak krokusowe szaleństwo skusiło i mnie…

3 maja pojawiłam się w Zakopanem. Wcześniej się nie dało, a na Majówkę też nie chciałam trafić by nie narażać się na wielkie tłumy. Pierwszy raz byłam w Zakopanem w krokusowym okresie, dlatego poziom podekscytowania był naprawdę wysoki. Zastanawiałam się czy choć kilka krokusów przetrwało, czy może już przekwitły, a może zostały stratowane przez inwazję turystów, którzy lubią nie tylko fotografować łany krokusów, ale również deptać, leżeć czy siedzieć wśród tych pięknych kwiatów. Szafran spiski, choć chroniony, co roku niszczony jest przez stada bezmyślnych amatorów sweet foci w kwiatuszkach, dlatego moje obawy były w pełni uzasadnione.

Po 16-godzinnej podróży znad Bałtyku, ledwo zakwaterowałam się na Krzeptówkach i już obrałam kierunek Kalatówki. Ola i Agata, które mi towarzyszyły, pewnie nie raz pomyślały, że zachowuję się jak taki dzikus, który został wpuszczony na szlak i leci z klapkami na oczach, bo krokusy uciekną. Przyznaję – leciałam na Kalatówki wyłącznie w jednym celu – by sprawdzić czy choć jeden krokus się uchował i zrobić mu z każdej strony zdjęcie.  Na Kalatówkach, tuż przy hotelu, czekało mnie spore rozczarowanie. Fioletowych łąk już nie było…  Wśród błota i zdeptanej trawy zobaczyłam pojedyncze sztuki, w tym większość już przekwitniętych czy zgniecionych pod butem kwiatów.

fot. A.B. krokus
 

Tyle drogi przejechałam, by nie zrobić ani jednego zdjęcia? O nie! Sporo czasu zajęło poszukiwanie choć kilku krokusów, które na fotografii wyglądałyby choć trochę jak tatrzański symbol, a nie jak siekane kwiatki do wiosennej sałatki. Nie muszę chyba mówić, że skoro jestem totalnym amatorem jeśli chodzi o robienie zdjęć, to nie obeszło się bez setek prób by zrobić choć jedno w miarę dobre zdjęcie…

krokusy Kalatowki2013szafran spiski 2013
 

Gdy już straciłam nadzieję, że zobaczę całą wielką rodzinę fioletowych kwiatków, moim oczom ukazały się niewielkie skupiska krokusów. Gdzie? Na Polanie Kalatówki poniżej hotelu… Znów obudziły się we mnie wielkie pokłady energii i jak na skrzydłach – ścieżką a nie szlakiem, ruszyłam prosto w kierunku fioletowych obszarów.  Tu również zobaczyłam wiele kwiatów rozdeptanych, wgniecionych w trawę czy błoto. Z pewnością tu także przewinęło się sporo turystów, którzy musieli sobie usiąść do zdjęcia czy położyć się nie obok, ale na krokusach.

Polana Kalatówki krokusy
 

Było mokro i dość błotniście więc sporo kwiatów było powalonych przez deszcz, ale i tak miało to swój urok i rozbudzało apetyt na więcej. Znacznie więcej… Nie wiem ile czasu spędziłam w tym miejscu, ale chyba dość długo bo dziewczyny już się niecierpliwiły. A ja? Cykałam zdjęcia…

 

krokus 2013 Kalatowkikrokus Tatry

 

Ale to nadal nie było to… Gdzie te piękne okazy, rozwinięte i dumnie wygrzewające się w słoneczku? Gdzie chociażby maleńkie dywaniki? Polana Chochołowska! 4 maja, gdy już spora część turystów wyjechała z Zakopanego, wybrałam się do Doliny Chochołowskiej. By szybciej dostać się do krokusów – podjechałam Rakoniem do Polany Huciska, a tam… Krokusy, niewiele, ale wystarczająco by dziesiątki osób siedziały bądź leżały na polanie, jadły, piły i oczywiście robiły sobie zdjęcia w krokusach. Nawet nie chciało mi się wyciągać aparatu – myślę sobie „Wy tu sobie siedźcie i niszczcie, a ja pójdę na Polanę Chochołowską zanim zdążycie tam się pojawić”.

Na Polanie Chochołowskiej pusto… Tam, gdzie w samym środku krokusowego sezonu zobaczyć można wielką łąkę w wiadomym kolorze, królowała jedynie zieleń. Znalazłam kilka sztuk za jedną z drewnianych chat i gdy już zrezygnowana kierowałam się w stronę schroniska – spojrzałam na łąkę nad potokiem, po drugiej stronie szlaku. Są! Nareszcie! Fioletowe dywaniki!

 

Krokusy na Polanie ChochołowskiejKrokusy - Polana ChochołowskaKrokus tatrzańskiKrokusy - Dolina Chochołowska
Z każdą minutą na polanie pojawiało się coraz więcej osób, które z podobną euforią zbaczały ze szlaku by zrobić choć kilka zdjęć wyjątkowo popularnym tatrzańskim roślinom. Oczywiście wśród miłośników krokusów pojawiały się osoby, które nie zwracały uwagi na to, że krokusy są pod ochroną. Przyznaję – również biegałam od krokusa do krokusa, ale podczas mojego fioletowego polowania nie ucierpiał ani jeden. Być może właśnie dlatego wykonanie kilku zdjęć trwało tak długo – czas zabierało nie tylko znalezienie odpowiednich modeli, ale również odpowiednie stawianie stóp, bo choć wielkiego dywanu nie było to i na pojedyncze sztuki trzeba było uważać.

Krokusy 2013 Polana Chochołowska
 

Choć sam środek sezonu na krokusy przegapiłam to i tak jestem zadowolona z wyników mojego polowania. Jak na pierwszy raz to zebrałam kilka całkiem ładnych, jak na kompletnego amatora, ujęć z fioletowymi modelami, które i w tym roku śnią mi się po nocach. Niestety brak czasu i towarzystwa na krokusową wyprawę 2014 uniemożliwia mi powiększenie mojej kolekcji własnoręcznie wykonanych fotek. Jednak nic straconego, bo przecież szafran spiski kwitnie co roku, więc za rok znów będzie okazja by może tym razem załapać się na wielkie łąki ozdobione niewielkimi kwiatkami o ogromnej mocy ściągania w Tatry setek fotografów i dziesiątek tysięcy turystów. A być może do przyszłego roku wzbogacę się o lepsze narzędzie do fotograficznych polowań, popracuję nad swoimi umiejętnościami? Marzyć dobra rzecz!

KrokusKrokusy w Tatrach

 

Oglądanie zdjęć wykonanych przez profesjonalistów czy zdjęć amatorów, które pojawiają się na górskich profilach społecznościowych czy na innych stronach www to przyjemność, ale zdecydowanie większą przyjemnością jest pojechać w Tatry i samodzielnie uchwycić za pomocą obiektywu piękno jednego z największych górskich symboli – krokusa. Jeżeli macie taką możliwość, by wybrać się na Podhale aby podziwiać fioletowe kwiatki – zróbcie to! Pamiętajcie jednak o tym, by realizując swoją pasję, robiąc sobie zdjęcia z krokusami, podziwiając ich piękno – nie niszczyć ich i nie szkodzić przyrodzie, bo w Tatrach jesteśmy gośćmi i naszym obowiązkiem jest szanować prawa przyrody i korzystać z niej w umiarkowany sposób.

Autor tekstu: Agnieszka z ZakopanePortal.pl

Komentuj

Kategorie: Okiem Internauty

Tagi: , , , ,