fot. Ratujmy Konie z Morskiego Oka

Morskie Oko – jedno z najpiękniejszych miejsc, które warto odwiedzić podczas wizyty w Zakopanem. Jednak miejsce to znane jest nie tylko z przepięknych widoków górskich, ale również z barbarzyńskiego procederu znęcania się nad zwierzętami, które ciągną za sobą wozy pełne turystów. Konie z drogi na Morskie Oko to temat, który pojawia się bardzo często w mediach, ale tak naprawdę niewiele w tej sprawie się zmienia.

Z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy, czyli punktu, do którego można dojechać na wozie ciągniętym przez konie, przez kilka kilometrów ciągnie się droga, która praktycznie cały czas pnie się pod górę. Wielu turystów, zwłaszcza tych „niedzielnych” decyduje się na to, by trasę pokonywać wygodnie siedząc na wozie ciągniętym przez konie, dla których zmaganie się z ogromnymi ciężarami i często wysokimi temperaturami to niestety przykra codzienność. Turysta płaci od 40 do 60 złotych za przejażdżkę i najczęściej nie przejmuje się tym, że PRZYCZYNIA SIĘ DO ZAMĘCZANIA KONI.

W mediach aż huczy od dyskusji na temat wykorzystywania koni w transporcie nad Morskie Oko. Temat pojawia się każdego roku w sezonie letnim i w sezonie zimowym. Latem konie zmagają się nie tylko z ciężarem nawet 20 osób przewożonych na wozie, ale również z wysoką temperaturą, która jest męcząca dla człowieka, który siedzi wygodnie na wozie, a co dopiero dla konia, który musi ciągnąć setki kilogramów i nie może liczyć nawet na kroplę wody. Zimową porą poza ciężarem przewożonych osób, dodatkowym problemem jest fakt, że gdy śnieg topnieje to konie muszą ciągnąć sanie po gołym asfalcie!

Mimo wielu przypadków zasłabnięcia zwierząt, a nawet śmierci konia na trasie do Morskiego Oka, niewiele w tej sprawie się dzieje. Zarząd TPN (parku narodowego, którego zadaniem jest ochrona flory i fauny!) niewiele robi w kierunku zmian sytuacji koni, które są codziennie eksploatowane ponad ich siły. Zdaniem wielu osób, które zainteresowane są losem koni, jedyną metodą na rozwiązanie problemu jest całkowity zakaz przewożenia ludzi wozami ciągniętymi przez konie i wprowadzenie podobnych rozwiązań jak w Dolinie Chochołowskiej, gdzie turyści mogą korzystać z kolejki z wagonikami.

Warto cofnąć się odrobinę w czasie. Kiedyś do Włosienicy można było dojechać samochodami. Z tego miejsca do schroniska jeździł tylko jeden wóz zaprzężony w dwa konie (z czego jeden był własnością Dyrektora TPN).  Następnie droga oberwała się w dwóch miejscach utrudniając poruszanie się samochodów, dlatego drogę zamknięto a wjazd na drogę miały jedynie autokary wycieczkowe prowadzone przez uprzywilejowanych przewodników.  Po kolejnym oberwaniu się drogi Pierwszy Sekretarz PZPR stwierdził, że drogi nie da się naprawić i że należy ją zamknąć, a z biegiem czasu w sposób naturalny droga pokryje się trawą i będzie można na niej zasadzić drzewa.  Po pewnym czasie okazało się, że w większości droga nie należy do TPN a do Starostwa Tatrzańskiego, które zezwoliło fiakrom z Gminy Bukowina na dowożenie turystów wozami aż do Włosienicy. TPN jedynie ograniczył się do wydawania licencji na działalność transportową na fragmencie drogi należącym do parku. Stan ten utrzymuje się do dziś z tą różnicą, że obecnie nie sposób zliczyć ilu fiakrów (nie tylko z Bukowiny) prowadzi swoją działalność wykorzystując konie do morderczej pracy.

Wiele osób broni fiakrów i ich działalności twierdząc, że konie i wozy do Morskiego Oka to jedyny sposób na to, by osoby starsze i niepełnosprawne mogły dostać się do schroniska. Należy tu wyraźnie podkreślić, że osoby niepełnosprawne i seniorzy mogą otrzymać jednorazowe zezwolenie na wjazd na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, dlatego zasłanianie się tym, że wozy przeznaczone są dla osób starszych tak naprawdę jest zwyczajnym mydleniem oczu.

Wystarczy spojrzeć na zawartość wozów, które ciągnięte są przez dwa konie. Na wozach teoretycznie wprowadzono ograniczenie do 14 osób, ale stan faktyczny przedstawia się następująco: liczone są jedynie osoby dorosłe, nikt nie liczy dzieci ani bagażu. W efekcie wozy wypełnione są po brzegi przez dorosłych i dzieci, a także często przez plecaki, które turyści chcą dowieźć do schroniska nad Morskim Okiem. Dziwić może fakt, że turyści, którzy chodzą po górach i uważają się za zaawansowanych miłośników Tatr, wożą swoje ciężkie, ważące często nawet ponad 20 kg plecaki i niczym się nie przejmują.

Miłośnicy zwierząt i media obwiniają w większości jedynie fiakrów, którzy zarabiają na usłudze transportu turystów do Włosienicy. Owszem, duża część winy leży po stronie tych osób, które zawsze znajdą wytłumaczenie swojej działalności i sposób na to by wykręcić się od odpowiedzialności za ZNĘCANIE SIĘ nad zwierzętami. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że każdy zdrowy turysta, który decyduje się na korzystanie z wozów ciągniętych przez konie, przyczynia się do tego skandalicznego, barbarzyńskiego procederu, który niszczy zdrowie koni i coraz częściej doprowadza do ich śmierci!

Co z tego, że TPN przeprowadził w ostatnim czasie badania koni na drodze do Morskiego Oka? Co z tego, że wprowadzono ograniczenie maksymalnie 14 osób na wozie?  Jeśli nie zmieni się podejście turystów to niestety nigdy problem męczenia koni nad Morskim Okiem nie zniknie. Wozy jadące na Morskie Oko istnieją, ponieważ istnieje ogromne zainteresowanie usługami fiakrów. Tysiące niedzielnych turystów, klapkowiczów czy nawet pań w szpileczkach, każdego dnia decydują się na to by „zaliczyć Moko” i to kosztem koni.

Nie jest sztuką dotrzeć nad Morskie Oko za pomocą wozów ciągniętych przez bezbronne zwierzę. Sztuką jest dojść na WŁASNYCH NOGACH do miejsca, które mimo swojego zjawiskowego piękna, nie jest warte tego by przyczyniać się do znęcania się nad koniem, który w ciągu dnia musi wykonać kilka kursów z wozem załadowanym do ostatniego miejsca. Nie bójmy się tego powiedzieć – każda zdrowa osoba, która korzysta z wozów jadących na Morskie Oko, przyczynia się do znęcania się nad zwierzętami!

Co można zrobić w tej sprawie? Przede wszystkim nie bądźmy obojętni. Nie udawajmy, że nie widzimy problemu. Nie wystarczy jedynie pisanie pełnych emocji i żalu komentarzy pod treściami prezentowanymi w mediach. Prawdziwą pomocą będzie natychmiastowa reakcja!

Jeśli masz profil na facebooku to dołączyć do fan page Ratujmy konie z Morskiego Oka, z którego pochodzą poniższe wskazówki dla osób, które chcą pomóc:

Pamiętaj,
Jeżeli jesteś świadkiem przeciążania koni lub wykorzystywania do pracy zwierząt chorych (rany i otarcia), to zamiast spuszczać wzrok i omijać wydarzenie – zacznij działać i ustal następujące fakty:

1. Imię i nazwisko fiakra (tabliczki są umieszczone na wozach)
2. Ilość osób przewożonych na wozie (możesz zrobić zdjęcia).
Gdy powyższe informacje zapamiętasz/ zapiszesz, staraj się jak najszybciej poinformować o tym POLICJĘ, napotkanego leśniczego, strażnika TPN-u (na trasie lub bramce) oraz Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami  (tel. 608 332 100). Osobę reprezentującą TPN , DO KTÓREJ ZGŁASZASZ SIĘ PO POMOC DLA ZWIERZĄT poproś o podanie imienia i nazwiska oraz funkcji pełnionej w parku.

Dyrekcja TPN deklaruje, że chce wymóc na wozakach przestrzeganie przepisów, ale dopóki nie damy im konkretów- tak się nie stanie.
Chcesz pomóc – działaj celowo i metodycznie!
Tatrzański Park Narodowy w regulaminie na przewóz osób pojazdem konnym na trasie Palenica Białczańska – Włosienica przyjął następujące limity przewożonych osób:
1.Maksymalna liczba pasażerów pojazdu konnego kołowego (wieloosobowego) wynosi:
a) w górę 14 osób plus woźnica i pomocnik woźnicy,
b) w dół 15 osób plus woźnica i pomocnik woźnicy,*
2. Dopuszcza się przewóz w górę i w dół 18 uczniów szkół podstawowych plus opiekun oraz woźnica i pomocnik woźnicy.
3. Limit o którym mowa w § 6.1 nie dotyczy dzieci do lat 4

Każdy turysta, który wybiera się nad Morskie Oko, z pewnością ma pod ręką aparat fotograficzny. Warto fotografować każdą sytuację, w której można zauważyć przeciążenie koni wykorzystywanych przez fiakrów. Każde zdjęcie może przyczynić się do udowodnienia konkretnym osobom konkretnych działań.

Dzięki wspólnym działaniom i reagowaniu na każdy przejaw wykorzystywania koni nad Morskim Okiem ponad ich siły, możemy przyczynić się do pomocy zwierzętom, które same bronić się nie mogą.  Nie korzystajmy z usług fiakrów! Nie przyczyniajmy się do „tradycji wykorzystywania koni w transporcie nad Morskie Oko”! Nie bądźmy obojętni i reagujmy!

Będziemy wdzięczni za każdy sygnał w tej sprawie. Na naszego redakcyjnego maila redakcja@zakopaneportal.pl można przesyłać zdjęcia i informacje odnośnie koni wożących turystów nad Morskie Oko.

Pamiętaj – los koni leży również w Twoich rękach!

Fan page: Ratujmy konie z Morskiego Oka!

TTOnZ, ul. Nowotarska 39, 34-500 Zakopane, 48 608 332 100

 

Komentuj

Kategorie: AktualnościOkiem Internauty

Tagi: , , ,