fot. Katarzyna Ozga

Piękno Tatr odkryłam dopiero w zeszłym roku, gdyż mimo, że mam już 21 lat, wcześniej nie miałam okazji być w górach. Bardzo spodobały mi się krajobrazy gór, więc stwierdziłam, że przecież ja też mogę zdobywać góry pieszo.

W tym roku razem z siostrą, z którą przyjechałam do Zakopanego, zaplanowałyśmy sobie wszystkie 5 dni pobytu na wędrówki. Po zdobyciu Giewontu trochę się przestraszyłyśmy, że nie damy rady w następny dzień obejść Doliny Pięciu Stawów,  które moja siostra chciała koniecznie zobaczyć, gdyż wieczorem okazało się, że ma ona gorączkę. Tak więc we wtorek, 23 sierpnia 2011, po burzliwej naradzie i studiowaniu mapy, postanowiłyśmy zamiast do Doliny Pięciu Stawów, udać się nad Czarny Staw Gąsienicowy, gdyż ten szlak wydał się mi łatwiejszy.

O godz. 8.35 rozpoczęłyśmy wędrówkę szlakiem na Halę Gąsienicową przez Boczań. Początkowo droga była dosyć stroma i prowadziła przez las. Co jakiś czas zatrzymywałyśmy się, by uwiecznić na zdjęciach przyrodę i wypić parę łyków wody. Po kilkunastu minutach zrobiłyśmy dłuższy postój na drugie śniadanie i podziwianie w spokoju panoramy gór, widocznej w miejscach mniej zalesionych. Po wzmocnieniu poszłyśmy dalej i zaczęłyśmy wychodzić z lasu na szlak prowadzący przez Skupniowy Upłaz. Po obu stronach drogi ukazały się nam piękne widoki gór. Na szlaku robiło się coraz tłoczniej, gdyż wiele osób, lepiej przygotowanych kondycyjnie, nas doganiało. Ale nie przejmowałyśmy się tym, że tak szybko jak niektórzy nie chodzimy, w końcu to nie wyścigi ;). Ważne dla nas było podziwianie widoków, które były tutaj po prostu cudoFlora i Fauna Tatrwne. Po obu stronach góry, w dole zielona dolina i ludzie zmierzający po szlaku, mali jak mrówki. Niestety, ze szczytów rozpoznałyśmy tylko Giewont, Kasprowy Wierch i Nosal. Potem, patrząc na mapę, zlokalizowałyśmy jeszcze, który ze szczytów to Wielka Królowa Kopa. Miałyśmy nawet  w planie wejść na jej szczyt, niestety nie prowadzi tam żaden szlak. Po drodze zatrzymałyśmy się i usiadłyśmy na większych kamieniach. Słońce przyjemnie grzało, więc można było zjeść co nieco i patrzeć podziwiając widoki, których zapomnieć się nie da, a w których po prostu człowiek się zakochuje. Po zrobieniu wielu zdjęć (spotkałyśmy nawet motyla), ruszyłyśmy dalej.

Droga prowadziła lekko pod górę, więc co jakiś czas dopadała nas zadyszka,         którą wykorzystywałyśmy pożytecznie – na podziwianie widoków 😉 . Wzdłuż szlaków,  w paru miejscach, stoją ławki, które chętnie wykorzystałyśmy na odpoczynek. Po jakimś czasie szlak zaczął schodzić nieco w dół, co było miłą odmianą. W końcu dotarłyśmy do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Po przybiciu pieczątki PTTK  i kilkunastominutowym odpoczynku, ruszyłyśmy w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego. Szlak był wąski, zwłaszcza patrząc na liczbę osób poruszających się po nim, więc szłyśmy ostrożnie. Przyczyniło się do tego też to, że po lewej stronie szlaku była przepaść,   co uruchomiło moją bojaźliwą wyobraźnię ;). Po jakimś czasie usiadłyśmy na kamieniach, aby odpocząć. Pijąc wodę rozmyślałam na temat przepaści, gdy nagle minęli nas ratownicy górscy, niosąc nosze, niestety ze zmarłym człowiekiem. Okazało się potem, że był to mężczyzna, który najprawdopodobniej dzień wcześniej spadł ze skały i w wyniku doznanych przy upadku obrażeń zmarł. To jeszcze bardziej przekonało mnie do zachowywania ostrożności na szlakach. Po tym przykrym zdarzeniu ruszyłyśmy dalej,  po drodze mijając wiele osób, w tym cudzoziemców, którzy mijanych turystów pozdrawiali słowami ,dzień dobry”. Było to bardzo zaskakujące zjawisko i zarazem bardzo miłe.

W końcu naszym oczom ukazał się widok stawu, położonego między górami. Widok ten urzekał swym pięknem. Według nas Czarny Staw Gąsienicowy jest piękniejszy niTatry - K. Ozgaż zewsząd zachwalane Morskie Oko, no ale każdy ma prawo do swojej opinii. Podeszłyśmy po kamieniach  do brzegu Stawu i usiadłyśmy tam, patrząc na wodę, po której pływało kilka kaczek. Ponieważ na szczyty gór otaczających Czarny Staw zaczęły szybko napływać chmury, bałyśmy się, że może nadejść burza. Dlatego też postanowiłyśmy nie iść nad Zielony Staw Gąsienicowy, tylko udać się w drogę powrotną do Kuźnic. Wracając, wybrałyśmy szlak  przez Dolinę Jaworzynkę, żeby zobaczyć jeszcze inne miejsca. Szlak ten okazał się dla nas trudniejszy niż szlak przez Boczań, gdyż często kamienie na szlaku były różnej wysokości  i trzeba było schodzić ostrożniej, żeby nie upaść. Po prawej stronie widać było szlak prowadzący przez Boczań, i ogarniała nas duma, że potrafiłyśmy wyjść tak wysoko. Może  i nie jest to Świnica, ale dla nas nawet taka wysokość to spore osiągnięcie;). Po drodze można było zobaczyć szałasy i strumienie górskie, które mnie zachwycają. W końcu dotarłyśmy do Kuźnic.

Uważam, że szlak nad Czarny Staw Gąsienicowy prowadzący przez Boczań i Halę Gąsienicową obfituje w najpiękniejsze widoki, w porównaniu z innymi szlakami. Zwłaszcza odcinek prowadzący przez Skupniowy Upłaz jest piękny i sprawia, że chce się tu jeszcze wrócić. Polecam ten szlak wszystkim i jestem przekonana, że wiele osób, tak jak i ja, zakocha się dzięki niemu w Tatrach.

 

Tatry - Katarzyna Ozga   TatrySzlaki Tatr
 

 

 

 

 

 

 

Autor tekstu: Katarzyna Ozga

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautySzlaki tatrzańskie

Tagi: , , ,