fot. "W stronę Pysznej"

Zanim powstał TOPR, pomoc w górach nieśli członkowie Sekcji Narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, które zrzeszało pasjonatów ekstremalnej jazdy na nartach, wywodzących się z różnych środowisk, której przewodził Mariusz Zaruski.
Jedno z przykładowych, tragicznych zdarzeń, na krótko przed powstaniem TOPR-u: zdarzenie miało miejsce 8 sierpnia 1907r. Na Żabim Koniu spotkały się zespoły polskich i węgierskich wspinaczy, liczące po trzy osoby. Postanowili oni schodzić granią ku Górnej Żabiej Przełęczy. Ten odcinek Polacy parę dni wcześniej robili jako pierwsi. Przy 12-metrowym uskoku, zostawili oni pętlę do zjazdu na linie, którą później zdecydowali się wykorzystać przy zjeździe. Jeden z Węgrów, czując się gospodarzem po węgierskiej stronie Tatr, postanowił zjechać ostatni. I tak zjechali dwaj Węgrzy asekurowani przez jednego z Polaków, a potem Polacy. Podczas zjazdu ostatniego z Węgrów, pętla całkiem nowej liny zawiodła i  pękła. Na oczach towarzyszy Węgier spadł w przepaść.
Jeszcze jednym, bardzo tragicznym wydarzeniem była śmierć Mieczysława Karłowicza, który zginął pod lawiną śnieżną 8 lutego 1909 roku, pod zboczem Kościelca.
Coraz częściej znajdywali się amatorzy zdobywania ścian i turni, toteż zaczęły się mnożyć wypadki śmiertelne. Coraz częściej rozlegało się w górach wołanie o pomoc.
Odezwę do utworzenia Pogotowia napisali w 1908 roku Zaruski z Karłowiczem, pod którą podpisali się również inni członkowie. Śmierć druha-taternika, podwoiła energię Zaruskiego w tworzeniu Pogotowia  Ratunkowego.  Dano ogłoszenie w prasie, które odniosło pożądany skutek. Dosyć „obficie” wpływały składki, tworząc „materialną podstawę” Pogotowia.
W dniu 29 października 1909 roku, (jest to data powstania TOPR-u), władze austriackie udzieliły odpowiedniego zezwolenia na utworzenie pogotowia, które brzmiało: „Wysokie c.k. Namiestnictwo restryktem z dnia 29 października 1909 roku. XIII 2135 nie zakazuje zawiązania stowarzyszenia << Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe>>”.

 
Naczelnikiem został Mariusz Zaruski, który funkcję tą pełnił aż do roku 1914, kiedy to został powołany do wojska. Po Zaruskim obowiązki przejął Józef Oppenheim, zastępca Zaruskiego, aż do roku 1926. Po ustąpieniu Zaruskiego w 1926 roku, Oppenheim oficjalnie zostaje kierownikiem TOPR.  Praktycznie Pogotowiem kierował przez 25 lat –  od sierpnia 1914 do września 1939. W ciągu dwudziestu pięciu lat Pogotowie odbyło 210 wypraw, w tym 63 wyprawy po zaginionych.
Oppenheim zginął w styczniu 1946 roku w Zakopanem od bandyckiej kuli.

Zaruski w 1926 roku przeszedł w stan spoczynku w stopniu generała i wyjechał z Zakopanego. Jednak bardzo często tam wracał i do końca życia był honorowym prezesem TOPR-u. Zmarł w roku 1941, mając 74 lata w Chersoniu na Ukrainie, daleko od Tatr i Polski.

TOPR powstało jako stowarzyszenie niezależne od jakichkolwiek organizacji. Utrzymywane było ze składek członkowskich. Celem jest poszukiwanie zaginionych turystów i niesienie pierwszej pomocy w nieszczęśliwych wypadkach na terenie Tatr.
Kandydatom na członków TOPR wymagania stawiano wysokie. Mogły nimi zostać osoby „godne zaufania, które posiadają turystyczne doświadczenie i uzdolnienie do samodzielnego chodzenia po górach, oraz zobowiążą się wypełniać ściśle postanowienia statutu i regulaminu Straży Ratunkowej. Członkowie czynni stanowią Ochotniczą Straż Ratunkową, obowiązaną na każde wezwanie naczelnika lub jego zastępcy, udać się w góry dla niesienia pomocy. Członków czynnych przyjmuje zarząd po zasięgnięciu opinii Naczelnika Straży Ratunkowej”.

 

W historii wypraw TOPR-u dwa wypadki proszą się o porównanie.
W roku 1914 młody mężczyzna, który z racji swojego górskiego doświadczenia powinien orientować się bardzo dobrze w górach, traci głowę a potem załamuje się nerwowo i skacze w przepaść.
Drugi wypadek w roku 1933 – młoda dziewczyna po śmierci towarzysza trwa nad przepaścią mimo burzy i zimna.
Z kolei, jako pierwsza zanotowana w księgach TOPR-u wyprawa, to akcja ratownicza po Ernesta Weissa, który zaginął na Rysach w 1909 roku. Dwudziestopięcioletni profesor gimnazjum szedł w czerwcu z Popradzkiego Stawu na Rysy. Ponieważ nie powrócił do schroniska, starosta węgierski zwrócił się do Zaruskiego, prosząc o przeszukanie północnych stoków a po południowej stronie szukali węgierscy ratownicy. Mimo poszukiwań prowadzonych przez pięć dni w okolicach Rysów, Wysokiej i Wagi oraz Doliny Złomisk, Weissa nie udało się odnaleźć. Dopiero cztery lata później, jeden z członków TOPR-u schodząc ścieżką z Rysów na południową stronę Tatr, skręcił kilkanaście metrów ze ścieżki i natknął się na szkielet ludzki oparty o wielki głaz. Ustalono że to szkielet Weissa, ale przyczyny śmierci nie ustalono.

Początki ratownictwa górskiego były bardzo trudne ze względu na brak sprzętu. Ratownicy poruszali się pieszo i cały ekwipunek nosili w rękach, ewentualnie zimą ciągnęli na sankach. Ofiary wypadków śmiertelnych były noszone na specjalnych kijach bambusowych owinięte w worki.

To mój krótki opis powstania TOPR-u. Jest to temat obszerny i można by się długo rozpisywać. Ja jednak zakończę na „etapie początków” Pogotowia. Inspirację czerpałem z niedawno przeczytanej książki Stanisława Zielińskiego, „W stronę Pysznej”. Część dołączonych  zdjęć, również pochodzi z tej książki a zdjęcie obelisku, poświęconego śmierci Karłowicza jest mojego autorstwa.

Autor tekstu: Grzegorz Englart

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautyRatownictwo

Tagi: , , , , , ,