fot. ZakopanePortal.pl

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe od lat służy zwykłym ludziom… Dzięki odwadze, poświęceniu i wrażliwości na cierpienie innych, myślę, że mogę nazwać ratowników TOPR prawdziwymi bohaterami. To przecież oni – wielokrotnie narażając własne zdrowie, a nawet życie, nie patrząc na trudne warunki atmosferyczne: mróz, śnieg czy burze, dzielnie przemierzają niebezpieczne szlaki, kierując się tylko odruchem serca  i myśleniem, że gdzieś tam w górach czeka na nich z trwogą w oczach, często niedoświadczony, bezradny turysta, zaklinowany w jakiejś wyrwie skalnej, ze złamaniami, odmrożeniami czy wysoką gorączką…

Turysta ten resztkami sił wytęża wzrok wpatrując się w bezkresną ciemność… Próbuje dostrzec majaczące gdzieś w oddali sylwetki herosów, wybawicieli, ratowników TOPR, którzy docierając do niego, uratują mu życie – nie licząc nawet na zwykłe „dziękuję”.

Ratownicy TOPR robią to z potrzeby serca, często zostawiając w domu własne żony i dzieci, kierując się tylko myślą, że gdzieś tam w górach utknął człowiek potrzebujący pomocy. Ratownicy nie zważają na to, że są Święta czy inne uroczystości rodzinne.  Zawsze są gotowi nieść pomoc – o każdej porze dnia i nocy…

Czasami zastanawiam się co kryje się w duszy takiego dzielnego ratownika. Czy człowiek ten w ogóle czuje strach? Czy pojęcie to jest mu zupełnie obce?  Czy takiemu ratownikowi też czasami po prostu się zwyczajnie nie chce – tak jak każdemu z nas i ma ochotę położyć się w ciepłym domu na wygodnej kanapie? Nie. Myślę, że uczucie „niechcenia” takim ludziom jak ratownicy TOPR jest zupełnie obce. Sądzę, że ci ludzie tak kochają góry i drugiego człowieka, że są gotowi poświęcić wszystko dla ratowania bliźniego  – nawet własne życie.

Ratownicy nie czynią tego dla korzyści materialnych czy sławy – to nie jest ten typ pracy. Oni wykonują to zajęcie jak misję, posłannictwo, pokrzepiając się w trudnych chwilach myśleniem ilu to już bezbronnych rannych istnień ludzkich zdołali w życiu uratować…

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zostało oficjalnie zarejestrowane w 1909 roku. W rok później nie posłuchawszy Naczelnika, pragnąc nieść pomóc za wszelką cenę, najwyższą ofiarę  – własne życie – złożył ratownik TOPR Klemens Bachleda.

TOPR pod zmienioną nazwą działał nawet podczas trwania II wojny światowej. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku TOPR został wcielony w skład Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W latach sześćdziesiątych  po raz pierwszy ratownicy użyli śmigłowca przewożąc rannego turystę do szpitala. Od 1974 roku ratownikom towarzyszył i pomagał w pracy wyszkolony przyjaciel – owczarek niemiecki – pierwszy pies z licencją lawinową. W 1991 roku TOPR został wydzielony z GOPR-u i stał się znowu samodzielną jednostką.

W trzy lata później w katastrofie śmigłowca śmierć poniosło dwóch pilotów: Bogusław Arendarczyk, Janusz Rybicki i dwóch ratowników: Janusz Kubica i Stanisław Mateja.  Wielu ratowników poniosło śmierć w górach, podejmując próbę ratowania życia bliźniego.

Myślę, że za mało o tym się mówi w szkołach i na uczelniach. Choćbyśmy postawili wiele pomników ratownikom TOPR – to tych, którzy zginęli ratując turystów, nie przywrócimy do życia. Przecież ten ratownik TOPR, który zginął pragnąc nieść pomoc innym, to był czyjś kochający mąż, ojciec, syn… Co czuje żona takiego ginącego w akcji ratownika paląc znicze na jego grobie? Myślę, że pomimo wielkiego żalu i bólu po stracie ukochanej osoby jest dumna, że miała za męża prawdziwego bohatera…  Może śmiało kroczyć z wysoko podniesioną głową myśląc: „mój mąż zginął w służbie bliźniemu, ratując czyjeś życie„.

Myślę, że należy więcej mówić o odwadze, determinacji i narażaniu własnego życia przez dzielnych ratowników TOPR.  Jest to temat,  o którym mało się rozmawia, którego się nie propaguje – stąd moja potrzeba opisania tego tematu. Uważam, że przekazując choćby 1 % naszego podatku na TOPR możemy pomóc tym niestrudzonym herosom – ratownikom. Być może kiedyś to właśnie któreś z nas będzie tym bezradnym, wpatrującym się w ciemność, zranionym turystą, który z nadzieją w sercu będzie czekał na pomoc – pojawienie się ratowników TOPR…

 

Autor tekstu: Anna Ryczko

fot. Anna Ryczko

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautyRatownictwo

Tagi: , ,