Ucieczka na szczyt

Himalaje fascynują mnie odkąd pamiętam. Wysokie, majestatyczne i niebezpieczne ośmiotysięczniki, które pobudzają wyobraźnię. Korona Himalajów i Karakorum, o której tak wielu marzyło, a tak niewielu udało się ją zdobyć. To wszystko miałam w głowie, kiedy sięgnęłam po wydaną zaledwie przed kilkoma tygodniami w Polsce książkę Bernadette McDonald „Ucieczka na szczyt. Rutkiewicz, Wielicki, Kurtyka, Kukuczka”. Wiedziałam, że mogę spodziewać się po niej czegoś wyjątkowego ponieważ zdobyła Grand Prize podczas Banff Mountain Book Festival 2011 oraz bardzo prestiżową brytyjską Boardman Tasker Prize za rok 2011. Ale jednocześnie wydawała mi się wyjątkowa, ponieważ Kanadyjka postanowiła napisać o najwspanialszych 20 latach w historii polskiego himalaizmu, dotknąć legend jakimi byli i są Jerzy Kukuczka, Wanda Rutkiewicz, Wojciech Kurtyka czy Krzysztof Wielicki.

 

I napisała naprawdę niesamowitą książkę o fenomenie gór, o tamtym szczególnym okresie w Polsce i poza nią, o kontekście i warunkach, w których wyrastali najwybitniejsi polscy himalaiści. Jak zaczynali swoją przygodę z górami, jak się zmieniali wewnętrznie i co wciąż pchało ich wyżej i wyżej. Ale nie jest to taka zwykła biografia każdego z wielkich wspinaczy, nie ma tu tylko suchych dat i faktów, ale coś o wiele cenniejszego. McDonald, korzystając z materiałów zdobytych od ich rodzin, z archiwów, z pamiętników, z prywatnych listów, próbuje zagłębić się nie tylko w samo życie, ale i psychikę każdego z himalaistów. Stara się wydobyć to co skrywali tylko dla siebie, ich emocje gdy stawali na szczytach lub gdy przeżywali dramatyczne chwile, słabości,  przemyślenia, o których do niedawna wiedzieli tylko nieliczni. „Ucieczka na szczyt” to historia tych wspaniałych lat, w których nie było nikogo, kto mógłby się równać z Polakami, gdy wspinaczka pozwalała oderwać się od szarej codzienności PRL, gdy polskie wyprawy spędzały całe miesiące w Himalajach i Karakorum, gdy zdobywaliśmy najtrudniejsze szczyty zimą, nowymi drogami, w stylu alpejskim, samotnie, bez tlenu. McDonald stara się uchwycić to, za co cenił Polaków cały wspinaczkowy świat, ale i jak to odbierali sami himalaiści.

Dla tak wielu z nas, którzy interesują się górami, Wanda Rutkiewicz to ikona, niedościgniona, najlepsza himalaistka w historii. Bernadette McDonald postanowiła zmierzyć się z legendą i pokazać ją taką, jaka była naprawdę, jak trudny miała charakter, jak była ambitna do bólu i szła po trupach do celu, o czym się głośno nie mówiło. Każdy sukces był okupiony jej ciężką pracą, ale i bardzo ciężką atmosferą, jaka wokół niej panowała. Trudną do zniesienia dla tak wielu, że doszło do tego, że Rutkiewicz nie miała się z kim wspinać, bo wszyscy wiedzieli, że dba tylko o siebie i swój cel.

McDonald pisząc o Jerzym Kukuczce pokazała, że był najwybitniejszym himalaistą swoich czasów, bynajmniej samemu się za takiego nie uważając. Wypływa to z relacji z wypraw, opisywanych przez jego partnerów i innych himalaistów, którzy się z nim nie wspinali, ale z boku obserwowali jego wielką karierę. Nawet Reinhold Messner, pierwszy zdobywca Korony Himalajów, napisał do Kukuczki telegram, gdy ten zdobył swój ostatni 14 ośmiotysięcznik „ Nie jesteś drugi. Jesteś WIELKI”, bo Kukuczka zdobywał swoje szczyty nowymi drogami, zimą, w lepszym stylu  i w zdecydowanie trudniejszych warunkach. Ale oprócz ogromnej miłości do gór, niezłomności charakteru i żelaznej kondycji, Kukuczka był też normalnym człowiekiem, ze swoim życiem prywatnym, dwoma synami i żoną, z którą spędził 14 lat małżeństwa, z czego ponad połowę sam w górach. McDonald pokazała go w swojej książce jako niezwykle ciepłego, cichego człowieka, który uwielbiał jeść. Idąc do ostatniego obozu, tuż przed atakiem szczytowym, mógł nie wziąć dodatkowych metrów liny, haków, ale zawsze dodatkowe porcje żywności. Wręcz historyczne jest jego zamiłowanie do golonki, o której potrafił godzinami opowiadać i jeść ją w najbardziej nietypowych okolicznościach podszczytowych.

McDonald pokazuje także drogi, którymi podążali Krzysztof Wielicki i Wojciech Kurtyka, jakby w opozycji do Kukuczki. Obaj byli bardziej skupieni na stylu wspinania i trudności ścian, niż na wyścigu o Koronę, wciąż jednak obok siebie, wciąż na tych samych górach, ale z jakże innymi odczuciami. Wszyscy razem jednak rzucili wyzwanie całemu wspinaczkowemu światu i wygrali, wyznaczając nowe standardy w himalaizmie, choć ponieśli też ogromne straty. Jak napisał potem Artur Hajzer: „Niestety, my Polacy, wolimy być martwym bohaterem niż żyjącym przegranym”.

Czytając tę książkę możemy zagłębić się w życie tych wielkich legend, niemal stanąć obok nich. Czuć się tak jak oni, kiedy leżeli w jamach śnieżnych tuż pod szczytami, w trakcie karkołomnych zejść, gdy odmarzały im ręce i stopy, spadały raki z nóg, kończyły się poręczówki, a ich partner wspinaczkowy ginął na ich oczach. Można niemal poczuć dramat Kukuczki, który stracił w górach pięciu swoich partnerów i przyjaciół. Ma się wrażenie, że wystarczy zamknąć oczy, by znaleźć się w Himalajach, w którymś z obozów i prawie można zapomnieć, że część tych wspaniałych historii nie kończy się dobrze. Niby wiemy wszyscy, że zarówno Kukuczka, jak i Rutkiewicz zginęli w górach, ale im dalej wśród kart książki, tym bardziej mamy nadzieję, że jednak było inaczej. Jesteśmy tak blisko nich, iż nie wyobrażamy sobie, że nagle mogłoby ich zabraknąć. A jednak…

„Ucieczka na szczyt” to wybitna książka o złotej erze polskiego himalaizmu, której obraz wyłania się w pełnej okazałości nie tylko z wspomnień o Jerzym Kukuczce i Wandzie Rutkiewicz, ale i z rozmów z żyjącymi wybitnymi polskimi wspinaczami – Krzysztofem Wielickim, Wojciechem Kurtyką, Januszem Majerem, Arturem Hajzerem i Maciejem Berbeką.

Powinien ją przeczytać każdy, kto kocha góry, bo to pozycja wręcz obowiązkowa. A ten, kto gór nie kocha, też niech ją przeczyta. Pozna historie wspaniałych ludzi i być może zrozumie o co w tej miłości do gór naprawdę chodzi.

Autor tekstu: Joasia Wróbel

 

 

Komentuj

Kategorie: Góry na papierze

Tagi: , , , , , ,