fot. Przewodnik Tatrzański

O tym, że z przewodnikiem górskim jest w górach bezpieczniej, najczęściej przekonują sami przewodnicy lub organizacje zrzeszające ich. Zdaje się jednak, że wśród podążających szlakami turystycznymi i wypowiadających się na forach internetowych przeważa opinia, iż opieka przewodnika górskiego to nadmierna, zbyt kosztowna, a przy tym narzucona z (nomen omen) góry dbałość o bezpieczeństwo.

W tym błędnym, moim zdaniem, przekonaniu mogą utwierdzać obowiązujące od niedawna zmienione przepisy prawne dotyczące bezpieczeństwa osób przebywających w górach, a zwłaszcza uchwalona 18 sierpnia 2011 r. ustawa o bezpieczeństwie w ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich (która w zasadniczej części weszła w życie 31 grudnia 2011 r.) W środkach masowego przekazu spotykała się ona dotychczas z komentarzami rozpoczynającymi się od tytułów takich jak „Wycieczki w górach bez przewodnika” i niestety w taki też uproszczony sposób zdaje się być odbierana powszechnie. Niestety – ponieważ bliższa analiza przepisów nie uzasadnia tak daleko idących wniosków. Zresztą niezależnie od treści i mocy prawnej przepisów prawnych obecność przewodnika górskiego znacząco zwiększa bezpieczeństwo osób podejmujących każdy rodzaj działalności w górach i właśnie z tego powodu niezmiennie warto chodzić w góry z przewodnikiem. Celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi, że zapewnienie opieki przewodnickiej ma w dalszym ciągu oparcie w aktualnie obowiązujących przepisach prawa, a przede wszystkim – jest głęboko uzasadnione względami bezpieczeństwa.

Skoro jednak mowa o przewodniku, to zacząć trzeba od wyjaśnienia, kim jest przewodnik górski. Ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (tekst jednolity Dz. U. z 2004 r. Nr 223 poz. 2268 ze zm.) określa, że przewodnikiem turystycznym jest osoba zawodowo oprowadzająca turystów lub odwiedzających po wybranych obszarach, miejscowościach i obiektach, udzielająca o nich fachowej informacji oraz sprawująca nad turystami lub odwiedzającymi opiekę w zakresie wynikającym z umowy (art. 3 pkt 7a). Do zadań przewodnika podczas prowadzenia turystów w górach ustawa zalicza m.in. troskę o bezpieczeństwo turystów w szczególności podczas wyjść wymagających odpowiednich technik i specjalistycznego sprzętu (art. 20 ust. 2). Trzeba przyznać, że ustawowa definicja kładzie nacisk na te „cechy” przewodnickiej profesji, które najczęściej kojarzą się z nią także w powszechnej opinii, czyli oprowadzanie turystów i sprawowanie nad nimi opieki. Wymaga jednak podkreślenia, że zgodnie z wymienioną ustawą przewodnikiem turystycznym może być tylko osoba, która posiada uprawnienia określone tą ustawą. Uprawnienia przewodników górskich (dla określonych obszarów górskich) dzielą się na trzy klasy w zależności od stopnia trudności tras i wycieczek. Oprócz tego wyróżnia się międzynarodowych przewodników wysokogórskich (których uprawnienia nie są ograniczone terytorialnie). W rezultacie trzeba pamiętać, że w polskim prawie, aby można było posługiwać się tytułem przewodnika turystycznego nie wystarczy szeroki zakres wiedzy i umiejętności związanych z działalnością górską, ale konieczne jest jednoczesne posiadanie ustawowych uprawnień. W tym zakresie stan prawny w ostatnim czasie nie uległ zmianom.

Warto teraz przyjrzeć się zmianom przepisów regulujących szeroko rozumiany ruch turystyczny. Jest prawdą, że wraz z wejściem w życie ustawy z 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie w ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich utraciło moc rozporządzenie Rady Ministrów z 6 maja 1997 r. w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, kąpiących się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57 poz. 358). Stanowiło ono, że wycieczki pieszelub narciarskie na terenach górskich leżących na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m. mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy

turystyczni. W aktualnie obowiązującej ustawie brak analogicznego unormowania, co spotkało się z odzewem, który w uproszczeniu można skwitować hasłem „W góry bez przewodnika”. W rzeczywistości nie jest jednak tak, że ten, kto prowadzi w górach zorganizowaną działalność w zakresie sportu, rekreacji i turystyki jest zwolniony z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa osób przebywających w górach. Przeciwnie, art. 3 ustawy z 18 sierpnia 2011 r. wyraźnie określa, na kim spoczywa ta odpowiedzialność (tj. ministrze właściwym do spraw wewnętrznych, organach jednostek samorządu terytorialnego, dyrekcjach parków narodowych i krajobrazowych, a także osobach fizycznych, osobach prawnych oraz jednostkach organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej) i na czym ma polegać zapewnienie warunków bezpieczeństwa (zgodnie z „otwartym” wyliczeniem w art. 3 ust. 1 jest to: oznakowanie i ustalenie zasad korzystania z terenów, obiektów i urządzeń służących do uprawiania sportu, rekreacji i turystyki; zapewnienie podmiotom uprawnionym do wykonywania ratownictwa górskiego warunków do organizowania pomocy; ogłaszanie komunikatu lawinowego).

Zdecydowanie ważniejszy z punktu widzenia osób przebywających w górach jest art. 4 ustawy, według którego osoby przebywające w górach są zobowiązane do zachowania należytej staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego i innych osób. W pewnym sensie jest to unormowanie przełomowe, ponieważ po raz pierwszy przepis prawny tak wysokiej rangi nakłada na każdą osobę przebywającą w górach (czy to w ramach zorganizowanych pobytów grupowych, np. wycieczek, czy tylko indywidualnie) obowiązki w zakresie bezpieczeństwa w górach. Co więcej, przepis art. 4 wskazuje, co należy rozumieć przez „zachowanie należytej staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego i innych osób”, a więc:

–        zapoznanie się z zasadami korzystania z danego terenu, obiektu lub urządzenia i ich przestrzeganie;

–        stosowanie się do znaków nakazu i zakazu umieszczanych przez podmioty odpowiedzialne za zapewnienie warunków bezpieczeństwa,

–        zapoznanie się oraz dostosowanie swoich planów aktywności do umiejętności, aktualnych warunków atmosferycznych, prognozy pogody, komunikatu lawinowego dla danego obszaru i zastosowanie się do zaleceń i ograniczeń wynikających z ogłoszonego stopnia zagrożenia lawinowego oraz z panujących i przewidywanych warunków atmosferycznych;

–        użytkowanie sprzętu odpowiedniego do rodzaju podejmowanej aktywności, sprawnego technicznie i zgodnie z jego przeznaczeniem i zasadami użycia;

–        bezzwłoczne informowanie podmiotów uprawnionych do wykonywania ratownictwa górskiego o zaistniałym wypadku lub zaginięciu osoby oraz o innych zdarzeniach nadzwyczajnych mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo osób.

Także w tym przypadku ustawa posługuje się wyliczeniem „otwartym”, które nie ogranicza zakresu obowiązku zachowania należytej staranności tylko do zachowań wymienionych w przytoczonym przepisie. Ponadto wprawdzie art. 4 ustawy z 18 sierpnia 2011 r. nie mówi wprost o konieczności prowadzenia wycieczki pieszej przez przewodnika górskiego – jak czyniło to wcześniejsze rozporządzenie Rady Ministrów z 6 maja 1997 r. – ale obowiązek „zachowania należytej staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego i innych osób” jest na tyle „pojemny”, że nie sposób wyłączyć z niego także konieczności każdorazowego rozważenia, czy w konkretnym przypadku nie jest uzasadnione albo wręcz konieczne zapewnienie opieki przewodnika. Należy podkreślić, że aktualnie obowiązująca ustawa z 18 sierpnia 2011 r. wcale nie wyłącza tego obowiązku, a odmienne jej rozumienie – w myśl przywoływanego hasła „W góry  bez przewodnika” – nie ma dostatecznego oparcia w przepisach ustawy i może prowadzić do zgubnych skutków.

Co więcej, w przywoływanej już ustawie o usługach turystycznych mowa jest wyraźnie, że organizatorzy turystyki są obowiązani zapewnić klientom uczestniczącym w imprezach turystycznych opiekę osób posiadających kwalifikacje odpowiednie do rodzaju imprezy (art. 30 ust. 1). Za odpowiednie kwalifikacje ustawa uznaje uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek.

Trzeba również pamiętać, że w dalszym ciągu dyrektorzy parków narodowych są uprawnieni do wydawania zarządzeń dotyczących funkcjonowania parku narodowego, którym kierują, w tym określających sposoby udostępniania obszarów parku (art. 8e ust. 1 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody). Skoro zaś obecnie do dyrektorów parków narodowych należy ustawowy obowiązek zapewnienia osobom przebywających w górach warunków bezpieczeństwa, to można spodziewać się wzmożonej w tym zakresie inicjatywy dyrektorów, korzystających właśnie z uprawnienia do wydawania zarządzeń. Jeszcze przed wejściem w życie ustawy z 18 sierpnia 2011 r. dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego zapowiadał przywrócenie – właśnie w drodze zarządzenia – obowiązku zapewnienia górskiego przewodnika turystycznego dla wycieczek grupowych przebywających na terenie Parku. Taki kierunek działań widoczny jest już w zarządzeniu nr 1/2012 z 2 stycznia 2012 r., w którym dyrektor TPN wskazuje, że „uprawianie turystyki pieszej oraz narciarskiej w Tatrzańskim Parku Narodowym wymaga przygotowania kondycyjnego, posiadania doświadczenia, odpowiedniej wiedzy i wyposażenia lub zapewnienia opieki uprawnionego przewodnika”.

Z przedstawionej analizy przepisów regulujących bezpieczeństwo osób przebywających w górach (oczywiście nie wyczerpującej tej problematyki) wynika, że w dalszym ciągu jest ono przedmiotem regulacji szeregu aktów prawnych o niejednakowej mocy prawnej. Już choćby z tej przyczyny należałoby z ostrożnością twierdzić, że obowiązek zapewnienia opieki przewodnika górskiego definitywnie przestał istnieć. W moim przekonaniu przepisy ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich mogą nadal stanowić podstawę do sformułowania takiego obowiązku, a zarządzenia dyrektorów parków narodowych mogą ów obowiązek uściślać i czynić go wyraźnym na obszarze danego parku.

W każdym razie za rozważeniem zapewnienia opieki przewodnika powinno niezmiennie przemawiać to, że z przewodnikiem (nie: z pilotem wycieczek) w górach jest bezpieczniej. Trzeba bowiem dostrzec, że tak jak nasze przebywanie w górach nie jest prostą sumą wysokości „zdobytych” szczytów, tak i nasze bezpieczeństwo w górach – prostą sumą sprzętów, w które się zaopatrzyliśmy, przeżytych doświadczeń czy przeczytanych porad i ostrzeżeń. Bezpieczeństwo w górach zależy od tak wielu okoliczności, że na niektóre (kto wie, czy nie na większość) mamy tylko pośredni wpływ albo nie mamy go wcale. W rezultacie nie można wykluczyć, że zdając się tylko na siebie lub osobę nie będącą przewodnikiem górskim, zapewnimy sobie co najwyżej złudne i krótkotrwałe poczucie bezpieczeństwa. By tego uniknąć, warto rozważyć skorzystanie z opieki przewodnika – nie tylko wtedy, gdy planujemy wycieczkę wysokogórską, ale także w drodze do najbardziej zatłoczonego schroniska.

Opieka przewodnika i jego troska o bezpieczeństwo „klienta” rozpoczyna się już na etapie samego decydowania o wyjściu w góry. To przewodnik jest w stanie rzetelnie ocenić, czy planowana przez nas trasa, cel wycieczki i jej czas są odpowiednie np. przy uwzględnieniu umiejętności wymaganych dla przemierzania danej trasy, czasu potrzebnego na jej przejście czy panujących warunków pogodowych, a następnie pomóc w przygotowaniu najbardziej odpowiedniego ekwipunku i opracować plan wycieczki. Ktoś mógłby zarzucić, że tego rodzaju informacje zawierają już przewodniki „papierowe” i coraz dokładniejsze, coraz łatwiej dostępne informacje pogodowe czy komunikaty turystyczne. Tyle tylko, że wszystkie te informacje wymagają umiejętnego wykorzystania w praktyce i odniesienia do konkretnej sytuacji, w jakiej dana osoba przebywająca w górach może znaleźć się w danym miejscu i czasie. A do tego może już nie wystarczać nam nasza wiedza oraz doświadczenie (którym często towarzyszy brak pokory) i dlatego potrzeba – nawet dosłownie – spojrzenia profesjonalisty, jakim jest górski przewodnik turystyczny. Warto dodać, że zdecydowanie służy naszemu bezpieczeństwu, gdy o opiekę przewodnika zwrócimy się wcześniej niż w dniu wycieczki, doszedłszy do „bram” parku narodowego.

Czym się kierować przy wyborze tego a nie innego przewodnika górskiego? Przede wszystkim ważne jest, co miałoby być celem naszej wycieczki: czy np. miałaby ona wieść oznakowanym szlakiem ku Czerwonym Wierchom, czy np. na Żółtą Turnię, do której wierzchołka nie prowadzi żaden oznakowany szlak. Uprawnienia wystarczające do poprowadzenia pierwszej z tych wycieczek nie wystarczają już do zgodnego prawem poprowadzenia drugiej. I dlatego należy w pierwszej kolejności sprawdzić, czy przewodnik, do którego się zwracamy lub który oferuje nam swoją opiekę, posiada ważne uprawnienia do poprowadzenia planowanej wycieczki. O informacje o zakresie uprawnień przewodników najłatwiej w internecie na stronach przewodników lub organizacji zrzeszających ich. Każdorazowo powinniśmy też – w imię własnego bezpieczeństwa – zweryfikować je z treścią dokumentów, którymi przewodnik powinien dysponować.

Co jeszcze brać pod uwagę przy wyborze przewodnika? Warto poświęcić więcej czasu i sprawdzić (o co znów najłatwiej w internecie), czy przewodnik wykonuje jeszcze jakąś inną działalność górską, np. jest ratownikiem górskim, instruktorem wspinaczki czy narciarstwa, pracownikiem parku narodowego, autorem przewodników turystycznych lub wspinaczkowych itp. Wszystko to „tworzy” nam wizerunek przewodnika górskiego, pozwala na lepsze poznanie go i w rezultacie sprzyja podjęciu decyzji o wyborze tej a nie innej osoby.

Gdy już jesteśmy w górach, prowadzeni przez przewodnika, tam już najpełniej przekonujemy się, że jego obecność ma sens i służy naszemu bezpieczeństwu. Tam gdzie w grę wchodzi użycie specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego (jak uprzęży, liny, raków) przewodnik jest w stanie ocenić, kiedy powinien być on użyty i w jaki sposób, tak by rzeczywiście służył on swoim celom. W drodze przewodnik dba o bezpieczeństwo, obserwując na bieżąco zmieniającą się pogodę, a przede wszystkim zachowanie osób, które prowadzi. Jest od tego, by zwrócić uwagę np., że o ile nie jest to konieczne, lepiej nie stawać na mokrym kamieniu lub na którym zalega resztka śniegu, tak by nie poślizgnąć się i niepotrzebnie nie zamaczać podeszwy buta, a gdy już się nogę postawi na ośnieżonym kamieniu – to potem warto strzepnąć resztki śniegu spod buta. Podobnie przewodnik podpowie, że jeśli podczas podchodzenia łatwiej nam podpierać się rękoma o skały, to znów lepiej kłaść dłonie na kamieniach suchych, nie porośniętych chłonącym wodę wzorcem geograficznym. Powie też, że przy podchodzeniu bezpieczniej jest – tam gdzie to możliwe – stąpać małymi a pewnymi krokami w górę na najbliższe stopnie, niż zadzierać nogę wysoko i w ten sposób szybko a nadmiernie zmęczyć się. Przewodnik poradzi, że gdy podczas postoju zdejmujemy rękawiczki, to dobrze jest schować je do wewnętrznych kieszeni polaru, gdzie nie namokną, za to mogą przeschnąć i nie wypadną przy nieostrożnym, przypadkowym ruchu ciała. Idąc przed nami, wytyczy też drogę w śniegu, a kiedy trzeba – sam „sformuje” stopień na zaśnieżonym stoku, tak byśmy sami mogli potem bezpiecznie postawić tam nogę. A już tylko wspomnieć wypada o tym, że przewodnik przestrzeże przed postawieniem nogi na pozornie stabilnie osadzonym kamieniu, w razie potrzeby chwyci nas mocno za rękę, naleje do kubka herbaty z termosu i w każdej sytuacji doda otuchy.

To tylko przykłady sytuacji, których sam doświadczyłem chodząc w góry z przewodnikiem i które traktuję jako uwagi nie do przecenienia. Oczywiście przewodnik mógłby wymienić całe mnóstwo jeszcze innych przykładów – także takich, które dla osoby prowadzonej w górach są często nieuchwytne, niedostrzegalne i niełatwe do opisania. W moim przypadku opieka przewodnika podczas wycieczek wysokogórskich w Tatrach nie tylko pozwoliła bezpiecznie wejść na szczyty leżące poza oznakowanymi szlakami – w towarzystwie niezwykłego człowieka, ale także poznać i nauczyć się od przewodnika cząstki tego, co służy bezpieczeństwu każdej osoby przebywającej w górach.

Zatem przewodnik to nie tylko anioł stróż, ale i mistrz, który chroni i uczy swojego „ucznia”…

Niezależnie od tego wyjście w góry z przewodnikiem pozwala na tak wyjątkowe przeżycia jak to, gdy w drodze na Staroleśny Szczyt zatrzymaliśmy się w pewnej chwili, a przewodnik wskazał w górze miejsce i opowiedział, że mniej więcej tam dotarli pierwsi zdobywcy tego szczytu 14 sierpnia 1892 r., a Klimek Bachleda pozostawił na chwilę swoich towarzyszy, by za chwilę powrócić do nich inną drogą, podać im linę i poprowadzić ich na szczyt, a potem bezpiecznie sprowadzić w dół. Gdy tam staliśmy, a ja wsłuchiwałem się w opowieść przewodnika, tamta historia znów jakby działa się na nowo…

Autor tekstu: Marek Jankowski

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautyPorady górskie

Tagi: , , ,