plecak górski

Wybierając się w góry najczęściej zabieramy ze sobą plecak. Niesiemy w nim rzeczy, z których będziemy w górach korzystać. Oczywiście co jakiś czas na szlaku możemy zobaczyć osoby, niosące swoje wyposażenie w garści lub w reklamówce, co z pewnością nie jest wygodne, jeśli dana osoba ma zamiar zmierzyć się z ambitniejszymi szlakami od tych przecinających tatrzańskie doliny. Często od zawartości plecaka zależy nasze bezpieczeństwo w górach, dlatego warto wyrobić w sobie nawyk pakowania do plecaka przedmiotów, które mogą się przydać w różnych sytuacjach.

Po górach chodzę od wielu lat. Zaliczyłem wiele szczytów w Tatrach, poznałem sporą część Alp i Gór Skalistych. Udało mi się odwiedzić Andy i Himalaje. Na te wyprawy wyruszałem z doświadczonymi miłośnikami górskiej wspinaczki, m.in. z ojcem, który po górach chodzi od ponad 30 lat. Podczas nich zaobserwowałem wiele  faktów związanych z wyposażeniem plecaka. Dzięki wyprawom z doświadczonymi osobami, nauczyłem się jak pakować plecak na wycieczki w dalsze części gór niż okolice schronisk i dolin. Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie na temat wyposażenia własnego plecaka i nie musi się ze mną zgadzać, ale chętnie podzielę się zawartością swojego górskiego plecaka, bo warto uczyć się nowych rzeczy i czerpać wiedzę od innych miłośników górskich wypraw. Podkreślę raz jeszcze – prezentowane wyposażenie plecaka dotyczy wyposażenia na takie wyprawy jak chociażby Rysy czy Orla Perć.

Zacznijmy od doboru plecaka – jeśli wybieramy się na jedno czy dwudniowe wyprawy w góry to nie musimy zabierać ze sobą wielkiego 80 czy 100-litrowego plecaka. Wystarczy nam plecak 35-litrowy. Ja korzystam z plecaka trekkingowego Sunrise 35 firmy Outhorn, który nie należy do najcięższych plecaków i jest naprawdę wygodny. Dobrze się go nosi na każdej trasie, również tam, gdzie musimy mieć wolne ręce, by korzystać z łańcuchów.

W moim plecaku zawsze znajdują się przeróżne elementy wyposażenia, z których każdy jest w pełni uzasadniony, ale oczywiście czytelnik nie musi się z tym zgodzić. Przyznam nawet, że na ZakopaneForum.pl, kiedy zapytałem o wyposażenie plecaka forumowiczów, niektórzy mięli dziwne podejście, padły kpiące pytania: czy wybieram się na wojnę. Ale suma sumarum przyznano mi rację, że wyposażenie prezentowane przeze mnie ma sens i rzeczywiście może się przydać.

Mapa powlekana, wodoodporna. W plecaku dobrej jakości mapa powinna znaleźć się zawsze, nawet jeśli idziemy na spacer po dolinie. Mapa wodoodporna kosztuje parę złotych więcej niż zwykła mapa papierowa, a w deszczową pogodę, sprawdza się zdecydowanie lepiej. Papierowa mapa pod wpływem wody zwyczajnie się rozpadnie, a powlekaną można wyciągnąć nawet w trakcie ulewy. W góry dobrze brać ze sobą mapę czystą, tj. nie taką, na której zaznaczamy szlaki, na których już byliśmy. Kolorowe linie markera mogą wprowadzić w błąd!  Warto również zabierać ze sobą kompas!

Zapasowa koszulka z krótkim rękawkiem (z długim jesienną porą). Zwłaszcza latem taka koszulka będzie potrzebna, chyba że lubimy kleić się od potu i np. w busie śmierdzieć jak koza :-) Warto mieć taką koszulkę zawsze ze sobą, by w odpowiednim momencie ją zmienić. Czasami może ona również uratować „nam skórę”, kiedy przemokniemy i zapomnimy, że np. na Czerwonych Wierchach nawet w słoneczny dzień może wiać silny wiatr. Podobnie jest z zapasowymi skarpetkami – przepocone czy przemoczone, należy zmienić na czyste, zwłaszcza jeśli mamy tendencję do silnego pocenia się.

Wybierając się w góry trzeba zabrać ze sobą ciepły sweter czy polar i coś przeciwdeszczowego (chociażby pelerynkę foliową). Rękawiczki również mogą się przydać, ale ja ich nie używam, zaś czapka lub inne okrycie na głowę to element niezbędny. Pamiętajcie, że także w środku lata pogoda może nas w Tatrach zaskoczyć i nawet w lipcu przyda się coś ciepłego do ubrania.  Należy zabrać również stuptuty, czyli ochraniacze na nogawki i buty, które ochronią nas przed błotem i szybkim zamoczeniem nogawek.

A co powiecie na zapasowe slipki (u pań figi)? Niektórym może się to wydać śmieszne, ale z doświadczenia wiem, że ból brzucha i rozwolnienie mogą dopaść człowieka wszędzie. W górach nie zawsze jest możliwe, by szybko zareagować i znaleźć miejsce na załatwienie pewnych spraw. Podejrzewam, że nikt nie chciałby wracać z górskiej wyprawy w bieliźnie zabrudzonej „wiadomo czym”. Mając w plecaku zapasową bieliznę można czuć się bezpiecznie. To dotyczy również pań, które zapominają często o tym, że tzw. okres może pojawić się nawet dużo wcześniej, niż wynika z kalendarzyka. Góry potrafią „wycisnąć” okres, a wtedy czysta bielizna na pewno będzie potrzebna.

Papier toaletowy zawsze się przydaje. Najlepiej zabierać ze sobą w miarę miękki papier, który po pierwszym deszczu się rozpuści i nie będzie widoczny na szlakach i w kosodrzewinie. Niektórzy turyści mają tendencję do korzystania z szorstkiego (szarego) papieru, który nie rozpuszcza się szybko w wodzie. Potem można na niego natrafić na szlaku, co nie wygląda ładnie, a poza tym zanieczyszcza środowisko.

Woda. Napoje to podstawa podczas wypraw w góry. Trzeba mieć świadomość, że takie napoje jak chociażby coca cola, piwo, soki owocowe czy napoje gazowane, to mało wydajny sposób na gaszenie pragnienia. Przykładowo – coca cola, gdy się wygazuje – smakuje paskudnie. Piwo zamiast pomóc, może zaszkodzić i doprowadzić do tragedii. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest niegazowana woda mineralna. Ja zwykle zabieram ze sobą dwie butelki o pojemności 1,5 litra – częściowo zamrożone, by dłużej móc korzystać z zimnej wody, która znakomicie gasi pragnienie. Na wyprawy o dużych dystansach do przejścia zabieram ze sobą również napój typu PowerAde, by uzupełnić minerały.

Czekolada gorzka. Słodkiej czekolady nie lubię, a poza tym gorzka czekolada bardziej pobudza. Chodzi tu przede wszystkim o dostarczenie organizmowi sporej dawki kalorii. Dzięki czekoladzie można przetrwać w razie nieprzewidzianych sytuacji.

Obowiązkowo kanapki lub produkty do przygotowania kanapek. Przeważnie zabieram ze sobą pół chleba, konserwę wieprzową, paszteciki drobiowe i ser topiony. Rezygnuję z takich rzeczy jak wędlina czy pomidory, bo szybko się psują letnią porą, a pomidory dodatkowo mogą się pognieść i niewiele z nich zostanie.

Tutaj ciekawostka. Zabieram ze sobą również kostki rosołowe oraz 5 opakowań suszonej wołowiny. Wiecie w jakim celu? Przede wszystkim suszona wołowina zawiera naprawdę dużo białka i jest świetnym źródłem energii, a poza tym jest pozbawiona wody, dzięki czemu jest lekka. Takie mięso ma bardzo długi termin przydatności do spożycia. Nauczono mnie, że w przypadkach, gdy z jakiegoś powodu zabłądzi się w górach czy ulegnie się wypadkowi, a pomoc nie nadchodzi, suszoną wołowinę można spożyć „na sucho”. A mając takie elementy wyposażenia jak: zapałki, woda, kubek termiczny, można także zrobić mini ognisko, podgrzać wodę, wrzucić do niej suszoną wołowinę, kostkę rosołową… i pożywna, kaloryczna zupka gotowa. Pamiętajcie, że w przypadku zagrożenia życia można zapomnieć o przepisach TPN i rozpalić małe ognisko, które oczywiście potem należy ugasić!

Zawsze zabieram ze sobą telefon komórkowy z naładowaną baterią. W jego pamięć wpisane mam dwa bardzo ważne numery  – numer do TOPR ( 601-100-300) oraz numer ICE (numer do osoby, do której ratownicy czy lekarze będą mogli zadzwonić w razie naszego wypadku).  Gdyby jednak nie było zasięgu lub jeśli nasz telefon uległby uszkodzeniu, warto mieć ze sobą takie drobiazgi jak lusterko i zapalniczka albo zapałki. Za pomocą tych drobnych gadżetów wieczorem i w nocy można dawać sygnały świetlne, dzięki którym łatwiej doprowadzić do siebie ekipę ratunkową.

Zawsze zabieram ze sobą dokumenty. Mogą one być przydatne nie tylko w schronisku, ale również w przypadku konieczności identyfikacji przez ratownika TOPR. Niektórych to z pewnością zdziwi, ale zabieram również tzw. nieśmiertelniki. Po co? Dokumenty zwykle przechowujemy w plecaku, a co jeśli plecak zostanie nam skradziony, gdzieś go zgubimy lub spadnie on w przepaść? Nieśmiertelniki wiszące na szyi to sposób na to, by swoje dane osobowe mieć zawsze przy sobie.

Nikt chyba nie zaprzeczy, że ważnym elementem wyposażenia plecaka jest apteczka, a przynajmniej takie jej elementy jak chociażby bandaże, opaska uciskowa, plastry na odciski, tabletki przeciwbólowe, Stoperan, chusteczki zwykłe, a także chusteczki do demakijażu (mogą się przydać by wyczyścić ręce, oczyścić ranę czy po prostu schłodzić twarz i otrzeć z niej pot). Apteczka pierwszej pomocy jest niezbędna w każdym plecaku, nie tylko na wymagających trasach, ale również w dolinach lub podczas zwykłego spaceru Drogą pod Reglami!

Scyzoryk, nóż typu rzutka. Przeważnie zabieram nóż typu rzutka, ponieważ jest to lekki nóż, bardzo ostry i poręczny. Dobrze trzyma się w dłoni i w razie potrzeby świetnie nadaje się do przecięcia sznura. Można nim także pokroić konserwę lub użyć go do obrony. Mam wśród znajomych osobę, która takim nożem zdołała się obronić przed atakiem żmii jadowitej (to nie wydarzyło się w Tatrach). Poza tym nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie nam zmierzyć się w walce z rozwścieczonym niedźwiedziem ;)

5 metrów sznura. Zawsze mam przy sobie taki gadżecik, bo nigdy nie wiadomo, kiedy może się on przydać. Niekoniecznie ja muszę z niego korzystać. Zdarza się, że ktoś na szlaku ma kłopot z wejściem czy zejściem, a wtedy sznur jest bardzo pomocny. Niejednokrotnie w Tatrach korzystałem ze sznura, gdy ktoś z mniej doświadczonych turystów wdrapał się gdzieś, skąd nie mógł zejść.

Latarka (może być czołowa). Przydaje się zawsze gdy wracamy z gór w godzinach wieczornych. Latarka jest też doskonała, jeśli wybieramy się do jaskiń. Każdy, kto choć raz wracał z gór w godzinach wieczornych, bo źle wyliczył czas przejścia czy z innych przyczyn, może potwierdzić, że latarka się przydaje i jest sposobem ułatwiającym bezpieczniejszy powrót.

Igła i nici oraz klej. Kto z Was wie do czego takie gadżety mogą się przydać? Zacznijmy od igły i nici. W górach może zdarzyć się wszystko. Kto chciałby wracać w pękniętych spodniach do Zakopanego? Myślę, że nikt nie chciałby świecić pośladkami w górach. Mając igłę i nici można sprawnie zacerować pęknięte spodnie i kontynuować wyprawę, bądź wrócić do centrum bez obaw, że ludzie na szlaku będą oglądać nasze pośladki. A klej? Jeśli ktoś pomyślał, że do wąchania to jest w wielkim błędzie! Chodzi oczywiście o sytuacje, w których rozkleją się nam buty czy naderwie się ich podeszwa. Wiadomo jak teraz buty górskie są robione – nawet najlepsza marka może „dać ciała”, dlatego warto mieć ze sobą klej, by chociaż prowizorycznie skleić obuwie. Na ZakopaneForum.pl ktoś zasugerował, że przecież na szlakach są inni ludzie i że na pewno pomogą, ale prawda jest taka, że „jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie”, bo nikt nie podzieli się z Wami obuwiem i nikt nie odda Wam swoich spodni!

Z pozoru może się wydawać, że tych rzeczy jest naprawdę dużo. Jeśli idzie się samotnie w Tatry (czego nie polecam!) to należy w szczególny sposób zadbać o swoje bezpieczeństwo. Lepiej zabrać dobre wyposażenie, które może uratować życie niż nowoczesny aparat z trzema ciężkimi tubami. Każdy powinien pamiętać, że bezpieczeństwo jest najważniejsze! Idąc w towarzystwie, można się podzielić ekwipunkiem – ktoś może zabrać produkty spożywcze, ktoś inny apteczkę, a ktoś inny kubki czy inne elementy składające się na dobrze przygotowany plecak górski.

Przypomnę jeszcze raz, bo tekst jest dość długi i mogliście zapomnieć. Powyższe wyposażenie plecaka to wyposażenie mojego plecaka, a każdy może pakować plecak zupełnie inaczej. Nie jestem alfą i omegą, jedynie dzielę się moimi doświadczeniami i wiedzą, a to nie oznacza, że ktoś inny nie może być lepiej przygotowany czy uznać, że część mojego wyposażenia jest zbędna. Jeśli ktoś chciałby zadać pytania czy skomentować to chętnie poczytam Wasze komentarze tu lub na forum w wątku o wyposażeniu plecaka.

Życzę wszystkim bezpiecznych i udanych górskich wędrówek! Jeśli komuś moim tekstem pomogłem to bardzo się cieszę i dziękuję za to, że zdecydowaliście się wytrwać do końca.

 


 

Komentuj

Kategorie: Okiem InternautyPorady górskie

Tagi: , , ,